Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Isana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Isana. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 września 2013

Jesienne zakupy - pielęgnacja...

Cześć. Dzisiaj ukazane zakupy to zbiory z ostatnich tygodni, nie mniej, doskonale się wpasowują w panującą coraz intensywniej jesienną aurę.
 
Post ten tak naprawdę powinien mieć tytuł "Bo była promocja...", bo taka prawda. A jako, że koło dobrych interesów ciężko jest mi przejść obojętnie zaopatrzyłam się w niektóre kąski...
 ***
Pasty wybielające - Colgate Max White One oraz Denivit. Nie raz sprawdzone, skutecznie działające, co by uśmiechem zarażać jesiennych smutasów. Ceny w granicach 6-8 zł - Rossmann.
Kokoskiem pachnący kremowy żel Isana - 2,99 zł - Rossmann. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tymi żelami, próbuję teraz każdego zapachu - za tę cenę, w ogóle nie ma co się zastanawiać.
Mimo, iż składzik farb nie świeci pustkami skusiłam się farbę Garniera, serii Color Naturals w numerze 111 - superjasny popielaty blond. Kosztowała niecałe 10 zł, - a obecnie jest w promocji w Rossmannie i kosztuje 8,99 zł - w pełnej palecie barw.
Tutaj również jestem oczarowana efektami, które mam nadzieję, niebawem będę mogła przedstawić.


Zamówienie Oriflame - dezodorant do stóp, o bardzo przyjemnym, odświeżającym zapachu oraz balsam do prostowania włosów, o którym wyrabiam sobie coraz lepsze zdanie. Ok. 12 zł/szt, podczas promocji.

Niestety, jak pewnie wiele z Was zaczynam blaknąć, dlatego, na przekór temu zaopatrzyłam się w ulubiony przybrązawiacz, a raczej mgiełkę samoopalającą, o naprawdę przyzwoitym (jak na tego rodzaju kosmetyki) zapachu firmy Yves Rocher. Kosztowała nie więcej niż 30 zł, choć teraz jej cena na stronie jest trochę wyższa. Z tego co mi wiadomo, firma ta ma częste promocje, rabaty, jeśli natraficie na okazję cenową - to polecam. Mam nadzieję, że i w przypadku tej mgiełki doczekacie się ode mnie recenzji. Ale same wiecie jak to ze mną jest...

I to tyle, niby niewiele, ale zawsze, choćby zakupy poprawiają mi humor.
Mało tego, przypatrując się tym zakupom przyszła mi wena i oto skleciłam jakże piękny wiersz, pt. Idzie jesień.
 
***
"Idzie jesień"...
Co by nogi nie śmierdziały, co by zęby się błyszczały, aby włosy proste były, świeżą barwą zachwyciły, a spod pachy woń kokosa, smyra brązowego nosa;)
 ***
Czasami boję się samej siebie i tego co we mnie siedzi:)
Wybaczcie.  
 
P.s. Na pierwszym zdjęciu widać także granatową torbę Nestle, która również kryje parę ciekawostek - o zawartości papierowej spodziewajcie się notki - mam nadzieję, że jeszcze w tym roku:)
Żarcik.
W przyszłym tygodniu notka o papierowej torbie.
Ściskam.
 PODPIS

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Zdobycze kosmetyczne ostatnich tygodni - Avon, Cleanic, Hebe, Rossmann, itp...

Okres wakacyjny w moim przypadku sprzyja oszczędzaniu na kosmetykach kolorowych. Po ostatniej promocji -40% w Rossmannie obkupiłam się po kokardy i na razie niczego nie potrzebuję - na szczęście dla portfela. Jednak pielęgnacja w okresie wakacyjnym gra u mnie pierwsze skrzypce, to też dziś pokażę Wam co nowego mieszka w mojej łazience.
Na początku zamówienie z Avon oraz dwie wizyty w Hebe i Rossmannie.
Isana - pianka do golenia, maszynki jednorazowe BIC Miss Soleil
Nie wiem, jak to możliwe, że wcześniej nie miałam ochoty przetestować na własnej skórze brzoskwiniowej pianki do golenia, którą polecała mi koleżanka. Ma fajny zapach, gęstą konsystencję, skóra po depilacji jest miła i gładka - mało tego - produkt w promocji kosztuje jedyne 3 zł z hakiem - dobrze ulokowane pieniądze;) W torturach goleniowych pomagają maszynki BIC, których nie używałam chyba ze 100 lat. Te są chyba jakieś wypasione, bo 4 szt. kosztowały ok. 10 zł. Cechuje je wielka plastikowa, wyprofilowana rączka, przyozdobiona motylami (dość wygodna do trzymania) oraz potrójne ostrza i podwójny pasek nawilżający z witaminą E, które zapewniają bezproblemową depilację, eliminując ryzyko podrażnień).

Kolejna wizyta w Rossmannie obrodziła w nowy żel do kąpieli (3zł), fa w sztyfcie (7zł) i hennę do rzęs w kremie (6,50zł) - wszystko akurat było w promocji, więc żal było nie brać;)
W Avonie zamówiłam komplet czyściocha - cytrusowy żel i nawilżającą mgiełkę do ciała, za ok. 8 zł.
Nie ukrywam - trochę tych rzeczy do kąpieli/pod prysznic się nazbierało, jednak, higiena osobista to ważna sprawa w upalne dni - szkoda jednak, że nie każdy o tym pamięta :/

Ponad miesiąc temu otrzymałam także, w prezencie zestaw żel + peeling do ciała o zapachu kokosa - zapach nie jest chemiczny - ba, po umyciu czuję się jak Rafaello :)
Ten wpis ewidentnie ukaże to, jak bardzo ulegam wpływom innych. Produkt, o którym wspomnę poleciła mi kuzynka.
Mowa o balsamie do ciała Nivea, który stosuje się po kąpieli pod prysznicem. Nie będę się rozwodzić na jego temat, bo zamierzam napisać odrębną notkę, jednak już teraz napomknę, że podczas ciepłych dni robi robotę! Produkt 400ml do upolowania na promocji od 18 do 20 zł.

Na zakończenie kolejny prezent. Firma Cleanic doskonale wpasowała się z paczką do testów swoich najnowszych wynalazków. Dezodoranty w chusteczkach, chusteczki do demakijażu, nawilżające, odświeżające, do higieny intymnej, mini płatki i innowacyjne patyczki do uszu - nic tylko się czyścić;)) Jako, że obecnie przebywam na urlopie mam szansę przetestować te rzeczy w ekstremalnych, polskich tropikach;)

Tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami życząc miłego tygodnia;)
Dajcie znać co nowego wpadło do Waszych kosmetyczek.
Pozdrawiam ciepło.

PODPIS

wtorek, 28 maja 2013

Samorozpieszczanie, czyli Rossmann -40% oraz harmonogram postny...

To się nazbierało...
Nie ukrywam, iż ostatnie dni i szaleńcze promocje atakujące z każdej strony były obfite.
Postanowiłam pokazać Wam niektóre rzeczy, bo jak wiecie, lub nie jutro kończy się sławetna promocja w Rossmannie (-40% na kolorówkę i pielęgnację facjaty).
Zdaję sobie sprawę, iż blogsfera aż huczy od podobnych postów, jednak większość zakupów robiłam w pierwszych dniach promocji, trochę się już "poznaliśmy" z niektórymi kosmetykami, więc może moja notka i Was zrujnuje ;)
Oczywiście żartuję, nie łasiłam się na najdroższe kosmetyki, tylko na to, czego nigdy nie próbowałam, a zawsze miałam chęć.
23 maja...plan zakupów był taki, by na momencik z samego rana wejść po ukochany podkład Max Factora, ewentualnie jakikolwiek nowy błyszczyk... po tej wizycie wyszłam z...

 Z pielęgnacji:

- mleczko do demakijażu Garnier (zapasy na pół roku) ok. 6 zł/szt.
Znam, bardzo lubię i sobie chwalę - jego tradycyjna cena w Bierdronce wynosi ok. 10 zł, więc jak tu się oprzeć okazji?
-  chusteczki oczyszczającymi twarz Synergen ok. 4,20 zł
W paczce jest 25 szt., nie była to może najsuperowiejsza okazja, ale takie chustki świetnie sprawdzają się na wyjazdach. Mam co prawda jeszcze ZAPAS takich z Alterry, no ale chciałam przetestować coś innego. Ich standardowa cena przekracza lekko 6 zł.

Z kolorówki:
- podkład Max Factor Facefinity (nr 75 Golden), o którym napisałam poprzednią notkę; ok. 37 zł.
Standardowo kosztuje 60 zł, w promocjach ok. 50 zł - okazja jak się patrzy;)
- puder w kamieniu Synergen (kolor 01) - koszt ok. 5,50 zł/szt.
Znam, można by rzec, że to mój kolejny sprawdzony ulubieniec, którym utrwalam makijaż. Normalnie kosztuje prawie 9 zł - jak na chomika przystało, zapasy zrobione.
- bibułki matujące Wibo - ok. 3,60/szt.
To produkt również mi nieobcy. Jako, że właśnie mi się skończyły wzięłam na zaś, bo zwykle kosztują 5,99 zł.
- czarny lajner do kresek, w kałamażu Wibo - ok. 4,60 zł
Wiele o nim słyszałam i czytałam. Szkoda było mi wydać na "spróbowanie" ponad 7 zł, bo nie lubię cieniutkich pędzelków do aplikacji tego typu kosmetyków, jednak za prawie pół ceny, to się połasiłam.
- błyszczyk Wibo, z ekstraktem z papryczki chili powodującym uwydatnienie i optyczne powiększenie ust za ok. 4,5 zł.
Potraktowałam ten produkt jako ciekawostkę przyrodniczą chciałam poznać ten smak chili na wargach:)
- pomadka Rimmel - śliczną fuksją (kolor 20) w cenie ok. 10.50 zł
Nie miałam żadnej pomadki z serii Kate Moss - ta miała być pierwsza. Zdążyłam nią umalować usta i mi zginęła - nie chcę jednak o tym gadać, to dla mnie trudny temat:(
___

Gdy jeszcze tego samego dnia opowiedziałam kumpeli o moich zdobyczach, poprosiła mnie o zakup tych matujących bibułek.
Poszłam i wróciłam z wyrzutami sumienia oraz...

- z kolejnym błyszczykiem z papryczką chili Wibo - no bo ten pierwszy tak śmiesznie szczypie...
- z kolejnym błyszczykiem Wibo, tym razem dającym efekt ust XXL, za sprawą kwasu hialuronowego (bardzo trudne słowo:) - taki piękny kolor miał - koszt. ok. 4 zł.
- z 3 lakierami Lovely, serii gel like - czyli efektem żelowych paznokci ok. 3 zł/szt. - no prawie darmo, a tych kolorów jeszcze nie mam - chyba...
- z żelem Isana, który kosztował tylko 3 zł, pachnie chyba makami (ładnie) i był na promocji (jednak nie tej osławionej, tylko innej - swojej. Nie miałam żelu Isana jeszcze.
Dzięki Ci OLA jak nie wiem co... policzymy się;)

* Mimo poczynionych zakupów, uważam, że taka obniżka cen była dla mnie korzystna i nie wyszłam na tym źle.Mam nadzieję, że do końca miesiąca przeżyję;))
____

 Ogłoszenia parafialne.
Gdybyście miały ochotę przyjrzeć się z bliska niektórym produktom to dajcie znać w komentarzach, jeśli nie chcecie patrzeć, to i tak pewnie prędzej czy później wspomnę tu parę słów o niektórych z nich, bo jak na razie wszystko sprawdza mi się bez zarzutu.

Bieżący post miał zawierać także zakupy poczynione parę tygodni wcześniej, ale nie chciałam ich na razie tutaj wplatać - nie zdziwcie się więc, gdy za parę dni znów ujrzycie moje pitolenie o nowościach w kosmetyczne...
Mało tego... niebawem obchodzę swoje "małe święto", - podpowiedziałam więc prezentodawcom o w/w promocji sklepu na R., to też do kosmetycznej kolekcji przybyły lakiery do ust z Rimmel, zapas podkładu, a także kilka innych fajowskich prezencioszków, ale nie wiem, czy miałybyście ochotę o tym poczytać?

Dziś moje włosy także przeszły pewną metamorfozę, to też grożę Wam postem o farbowaniu Wellaton 12/1.
W zanadrzu jest mnóstwo recenzji kosmetyków i nie tylko, ale ta doba skubana ostatnio tak się kurczy, że nie mam kiedy tego wszystkiego posklejać:/ wstyd mi. Będę się starać. Ajpromis.

Idę teraz pooglądać Wasze łupy rossmannowskie, mam nadzieję, że nie skońćzy się to dla mnie źle.

Z jakiej zdobyczy w Rossmannie najbardziej jesteście zadowolone?
A może nie uległyście tej promocji? Jak się z tym czujecie?
Całuję.
PODPIS

czwartek, 6 grudnia 2012

Madziołajki, czyli zdobycze ostatnich tygodni...

Ho Ho Ho...Mikołajki Mikołajkami, ale dziś przestawię Wam moje zakupy, prezenty, zdobycze małe i duże, których się troszkę nazbierało ostatnimi czasy.

Na początek może chwila chwalipięctwa.
Udało mi się zająć drugie miejsce w rozdaniu u Kasi. Urzekające nagrody już czynnie przeze mnie użytkowane:
Kolejno, poszczęściło mi się na blogu u Anek, gdzie nagrodą był zestaw pędzli do makijażu oczu ECO Tools.
Nagroda ewidentnie trafiła w me gusta. Nie dość, że uwielbiam pędzle, planowałam wymianę swych starych, na nowe, to jeszcze jedna z ulubionych marka EcoTools - normalnie przyspieszone prezenty gwiazdkowe.
***
Jeszcze raz, z tego miejsca dziękuję i Kasi i Aniom za prezencioszki. Jestem żywym dowodem na to, że można wygrać, wystarczy tylko odrobina chęci, no i może troszkę fart:P
Limit wygranych na rok 2012 zapewne wyrobiłam, zachęcam jednak Was do brania udziału w konkursach (oczywiście z rozsądkiem, nie popadając ze skrajności w skrajność).
***
Kosmetycznie...

Zamówienie z Avonu:
Z serii PLANET SPA - aksamitny eliksir do kąpieli Szampan i Tajski Kwiat Lotosu, pojemność 250 ml ok. 20 zł.
Bardzo przyjemnie pachnie, jednak cena, nie jest adekwatna ani do jakości, ani do ilości produktu - raczej był to mój jednorazowy wybryk.


Świąteczny zestaw żel pod prysznic + mydło Celebrate me, boski świąteczny zapach, jakby jabłka,z  cynamonem. Od razu będzie klimatycznie.
Koszt ok. 15 zł komplet.
Tradycyjnie zamawiam raz na jakiś czas komplet pielęgnacyjny dla stópek, tym razem krem + peeling + kąpiel dla stóp o zapachu porzeczek i wanilii (niesamowite połączenie), czyli wszystko, co lubię. Cena zestawu 20 zł.

Będąc w temacie zamówień katalogowych - Oriflame.A tam, mój najukochańsiejszy tusz Wonder, o którym Wam tu chyba jeszcze nie wspominałam, ale wszystko przed Nami...
Obecnie w promocji za 16,90 zł.
Do kolekcji balsamów pielęgnacyjnych do ust dołączyło jajeczko w wersji karmelowej, mmm... pycha:D Cena to 9,90 zł/15ml - oferta limitowana.
Następna spowiedź tyczy się odwiedzin w stacjonarnym sklepie AllePaznokcie - nawet nie wiecie ileż tam ciekawostek - normalnie aż w głowie się kręci, a zapachy, babski raj krótko mówiąc.
Jako, że akcja OSZCZĘDZAMY NA ŚWIĘTA trwa skromniutko wybrałam parę różności...
 Dla objaśnienia instrukcja rysunkowa:
 Jeśli, któraś z Was miałaby ochotę na poznanie powyższych produktów i zobaczenie, jak zachowuje się lakier termiczny na pazurkach, bądź też obejrzenie ohydnego efektu zamszowego manicure, czy też nieudolne ozdabianie moich szponów tym wszędzie rozsypującym się kawiorkiem dajcie znać:)

 Ach... ten Rossmann, kusi i nęci... jakiś czas temu skusił mnie promocją na suchy szampon Isana (jakieś 5 zł z hakiem). Nie będę się jednak za wiele rozwodzić na jego temat, zostawię sobie parę słów na post porównawczy z suchym szamponem Batiste.
A potem, wiecie co było? -40% off na kolorówkę wielu kosmetycznych marek (o czym pisałam Wam na BABSKIM FEJSIKU). Widziałam, że wiele dziewcząt blogerek owocnie skorzystało z oferty, ja jednak grzeczniutko, skromnie zaopatrzyłam się w czarny, żelowy liner z Rimmel, puder w kamieniu Affinitone z Maybelline w kolorze 24 Golden Beige oraz na zapas zakupiłam ukochany chabrowy lakier z Miss Sporty, w numerze 320.

Jako, że po poprzednim poście wiecie już, że mam słabość do drobinek, co by... shine bright like a diamond, albo chociaż jak bożonarodzeniowa bombka, to sobie zakupiłam waniliowo pachnącą mgiełkę z H&Mu, za całe 14,90, fajnie komponuje się z innymi duperelami łazienkowymi na półeczce;)
W SuperPharm skorzystałam z bieżącej promocji -25% na produkty La Roche Posay i zainwestowałam w podkład Toleriane Tint, (z polecenia) w numerze 11. Na razie się zapoznajemy, nie wiem co z tego wyjdzie, nie omieszkam jednak dodać swej opinii za jakiś czas, jak mają się efekty Naszej współpracy. Na razie jest good;) ale nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca.

 



I niekosmetycznie...

Literatura...
Może nie jestem zawziętą czytaczką, jednak gdy pochłonie mnie jakaś dobra książka, odpuszczam nawet korzystanie z Internetu (dajecie wiarę?:)
Tak właśnie było z pozycją pt. "Stokrotki w śniegu", którą poleciła mi blogerka Kosmetasia.
Przepiękna historia, w sam raz do przeczytania w okresie przedświątecznym, coś w stylu współczesnej wersji Opowieści wigilijnej... nic więcej nie mówię, po prostu warto przeczytać! A czyta się jednym tchem.

Także z polecenia Kosmetasi zaopatrzyłam się w kolejną pozycję Evansa "Szukając Noel", a także uposażyłam domową biblioteczkę w brakujące pozycje mojego ulubionego N. Sparksa.
Księgi czekają na razie na swą kolej.
 
Dla zdrowotności nabyłam nowoczesne bańki chińskie. "Dziecinnie proste w użyciu", przy masażach leczniczych, czy relaksacyjnych, w domowych warunkach. Komplet 4 baniek to koszt ok. 17 zł.

Najbardziej bawi mnie efekt uboczny, czerwone kółka na plecach po bańkowej zabawie;) to coś dla osób, które lubią motyw kropek :))
A tak na poważnie delikatny masaż, koniecznie w połączeniu z olejkiem daje odprężenie.

A na zimowe, mroźne dni (a w przyszłym tygodniu ponoć będą ponad -10 stopniowe mrozy w centralnej Polsce) lipowa herbatka odpornościowa.
Kończąc tę epopeję zapraszam (i zapewne będę się powtarzać, więc uzbrójcie się  w cierpliość, pliz!) na URODZINOWY KONKURS BABSKIEJ PRZYSTANI.
Zachęcam do wzięcia udziału:)

CU:)
eM.

niedziela, 1 lipca 2012

Czerwcowe łupy część II

Tą część poświęcę na spowiedź ze sklepów stacjonarnych, w większości to Rossmann i Super Pharm.
Nie są to jednorazowe zakupy, tylko wszystko, co uzbierało się w ciągu miesiąca:)
 Na pierwszy ogień Super Pharm i ich promocje, z zeszłej gazetki. Przy zakupach powyżej 30 zł, można było wybrać sobie produkt w cenie 10 zł.
Tak więc, ażeby kupić wodę termalną Avene (która normalnie kosztuje ok. 30-40 zł) poświęciłam się i wybrałam parę nowości do mej kosmetyczki:)
Regenerujący krem do rzęs, chciałam sprawdzić czy coś może się zmienić podczas kuracji tym produktem. Będę zapewne wszystko notować, by podzielić się z Wami opinią. Na razie jednak jeszcze nawet nie zaczęłam.
Potem kazał mi się kupić zestaw do pielęgnacji buzi wrażliwej AA za 14,90 zł. W skład zestawu wchodzą:
oraz

 Na razie się testujemy, nie zauważyłam jakiś spektakularnych zmian po tygodniu użytkowania. Będę zdawać relacje jak coś się zmieni.
Ponieważ skończył mi się lakier do włosów, którego używam rzadko, a słyszałam pozytywne opinie o Tafcie, skorzystałam z bieżącej promocji 2 za 1. Koszt. 16,99 zł.
Następnie - coparotygodniowy Avon i tu, duże zaskoczenie nowym błyszczykiem o jakże skomplikowanej nazwie "Olśniewający blask", która zgodna jest z tym, jakie rezulataty można uzyskać po użyciu:) Mój kolor Shining Cherry. Pozostawia na ustach efekt tzw. tafli wody, minusik - bardzo gęsta i klejąca konsystencja (długie włosy lubią się do niego przyklejać).


Przyszła pora na Rossmanna. Chciałam też napomknąć, iż za te poczynione zakupy odpowiedzialna jest Idalia, która to kusi i nęci biedną mnie, przekonuje swoimi pozytwnymi opiniami, a ja sierotka jej "słucham". :)
Krem pt. "Siarkowa moc" od Barwy - obecnie za 13,49 w w/w sklepie. Jak dla mnie cud nad Wisłą. Co prawda dopiero parę razy go użyłam, ale poradził sobie w warunkach największego skwaru, to też wyczuwam KWC... ale na razie cicho sza.




Krem ma za zadanie matowić Naszą buzię, idealnie nadaje się pod makijaż, jest antybakteryjny, sprawdza się przy skórze problematycznej. Zapachem przypomina cytrynowy odkamieniacz, ale mnie nie drażni, konsystencja jest "zwarta", tępa - nie wiem, czy mnie rozumiecie? Tuż po nałożeniu daje efekt kładkiej, nieświecącej się skóry. Ajmlowinit:)
Odżywka do włosów Isana z olejem z babassu, zachwalana przez wspominaną Idalię, za zawrotną sumę 4 zł (obecnie w promocji) - no żal nie spróbować.

Zapach bardzo przyjemny, włosy rzeczywiście stają się gładkie. Na razie spróbowałam jej tylko jeden raz, to też zobaczymy jak będzie w przyszłości.
Następny przystanek - Douglas. Z okazji swego osobistego święta kupiłam sobie w prezencie ponownie podkład Clinique Ani Blemish Solution, w odcieniu 04 fresh vanila. Kończę już opakowanie poprzednie, więc spodziewajcie się recenzji.























Pewniak z promocji, jaki mogę Wam z czystym sumieniem polecić to tarka do stóp Peggy Sage w cenie 26 zł. Można ją stosować na sucho i mokro. Jest gruboziarnista i "robi robotę":))

Zachęcona dobroczynnym działaniem oleju arganowego, który może mieć wiele zastosowań postanowiłam przetestować. Zależało mi przede wszystkim na sprawdzeniu go przy zabawach z włosami. O jego właściwościach, czy zastosowaniu najszerzej opowiedzieć może wujek Google, albo ja, za jakiś czas, jak sama się przekonam:)

Ten miesiąc był także początkiem moich doświadczeń w zabawy blogerek pt. Wymianka - czyli zamienianie się niepotrzebnymi kosmetykami itp. Moja wymianka odbyła się z Magdą, było bardzo sympatycznie, sprawnie, szybko i rzetelnie. A w moje łapki dzięki M. wpadła blond opaska - warkozcz, którą zawsze chciałam mieć.


Puder brązujący z drobinkami do twarzy i ciała z Lovely (bronzerów nigdy  za wiele:)
Poprosiłam także o lakier do paznokci marki Manhattan w kolorze 46K, taki "winny" kolor, klasyczny - przyda się:)
Ostatnią z "przechwalanek" jest pomadka, którą dostałam od koleżanki. To moja pierwsza Catrice,
z serii Ultimate Color w kolorze 130 - Frozen Rose i mimo, że rzadko używam pomadek, to ta mnie zachwyca. Ma przyjemną dla ust, kremową konsystencję i fantastyczny kolor różowy, jakiego szukałam:) dzięki Olek:*

Żegnaj czerwcu :( Witaj lipcu :)

No i nie wiem, czy Wy wiecie, czy nie - jutro 2-07 - ostatnia chwila na zgłoszenie się do konkursu, gdzie zgarnąć można farbę COLOR&SOIN. Bierzecie udział?

Jak Wasze zakupy? Czy ominęła mnie jakaś wyczesana promo?

xoxo
eM.