Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyznania blondynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyznania blondynki. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 grudnia 2013

Moje włosowe metamorfozy...

Święta idą, koniec roku się zbliża, zebrało mi się na wspominki... 
Przygotowywanie takiej notki, opatrzonej w zdjęcia z dawnych dekad przywodzi na myśl masę wspomnień i chęć powrotu do dziecięcych/młodzieńczych lat...ale cóż począć? Starość nie radość...młodość nie wieczność...
Tak też mi się na stare lata zebrało na chęć zmian... Aby nie był to post wzruszający, ocierający się o prywatę napiszę o zmianach jakie zaszły na mojej głowie.
Zainteresowanych zapraszam do dalszej części...

wtorek, 22 października 2013

Włosy w kolorze superjasnego popielatego blondu - Garnier Color Naturals nr 111

Długo zwlekałam z dodaniem tej notki i do dziś mam mieszane uczucia. Garnier Color Naturals nr 111 Superjasny Popielaty Blond - to farba, która od dwóch miesięcy gościła na mojej czuprynie. pokrywałam nią odrosty pod koniec sierpnia i pod koniec września. Mimo, iż to ta sama farba, używana raz po raz, rezultat był różny.
Niestety przy pierwszym farbowaniu nie miałam czasu na wiele zdjęć. Przy drugim, tym gorszym wg mnie podejściu, na bieżąco wszystko obfotografowywałam. Zapraszam zainteresowanych do lektury.
***
Farba Garnier Color Naturals to farba drogeryjna. Można ją dorwać na promocji w granicach 9-10 zł. W opakowaniu znajdziemy:
Skład, dla chętnych:
Za każdym razem trzymałam się zaleceń producenta, tj. 25 min. farba na odrostach + 5 min. malaksowania całości.
Przy podejściu nr 1 efekty prezentowały się następująco:
 
Kolor był jednolity, popielaty, z lekkimi niebieskawymi pasemkami przez kilka pierwszych dni, jednak po 3-4 myciach wszystko wróciło do normy. Farba nie żółkła, ładnie się prezentowała do kolejnego farbowania.
 
Ponieważ byłam z niej zadowolona, postanowiłam powtórzyć ten proces. Wszystko zrobiłam dokładnie tak samo, jak wcześniej. Niestety, rezultat był odrobinę inny. 
Włosy zrobiły się ciemnoszare, z niebieską poświatą, którą zmywałam ponad tydzień (wszelkimi możliwymi sposobami). Odniosłam też wrażenie, że włosy teraz, po ok. 3 tyg. od farbowania zaczęły żółknąć, czego bardzo nie lubię. Może z pozoru nie są najtragiczniejsze, jednak łudziłam się, że za każdym razem uzyskam taki sam efekt.
LEWA - przed, PRAWA po
LEWA - przed, PRAWA po
LEWA: z lampą, PRAWA bez lamy
Efekt farbowania - podejście nr 2
Co do samej farby - nie zauważyłam nadmiernego przesuszenia włosów. Jej zapach nie jest uciążliwy. A dołączona odżywka świetnie regeneruje włosy zaraz po farbowaniu. Na pewno do niej wrócę, ale na razie jestem na nią obrażona:)  
W swojej osobistej blond ocenie daję jej 4-/5


 
Całuski.
PODPIS

piątek, 26 lipca 2013

A na włosach srebrna perła, czy też szlachetny pył - koloryzacja farbami Joanna Naturia Color...

Hej ho,
do tej notki zabierałam się równo miesiąc czasu. Poprzednia koloryzacja odbyła się dokładnie miesiąc temu, jednak zdjęcia były słabej jakości. Dziś wszystko wygląda korzystniej, dlatego też zapraszam do lektury, o mojej nowej miksturze, do odświeżania koloru włosów, która na tyle mnie oczarowała, że sięgnęłam po nią drugi raz z rzędu, co rzadko się zdarza.
Mowa o jednych z najtańszych farb do włosów - Joanna Naturia Color.
Już kiedyś pokazywałam Wam efekty farbowania kolorem SZLACHETNA PERŁA <klik>. Srebrny pył także nie jest mi obcy, jednak powyższe kolory w pojedynkę, na dłuższą metę mnie znudziły. Spróbowałam więc połączenia tych dwóch farb - tworząc efekt srebrnej perły, czy też szlachetnego pyłu ;)
W kwestiach technicznych - nic się nie zmieniło. W zestawie znajdziemy farbę, 9% utleniacz w kremie, rękawice oraz instrukcję obsługi - brak odżywki do włosów po koloryzacji rekompensuje atrakcyjna cena - niecałe 5zł, w mniejszych drogeriach.
Miksturę zawsze przygotowuję w plastikowej miseczce. Na odrostach farbę trzymam 25-30 min + 5-7 min. malaksowania (czyli trzymanie na całej długości włosów mydlin z farbą po lekkim spłukaniu produktu).
Odrost to jakieś 1-1,5 cm nieszczęścia. Na zdjęciach dostrzec można jak wygląda kolor po miksturze Joann - po upływie miesiąca.
Po farbowaniu kolor jest odświeżony, odrosty ładnie, równomiernie pokryty.
Zdjęcia są z wczoraj, więc dostrzec można jeszcze lekką, fioletową poświatę, która spłukuje się z przy kolejnych myciach (to sprawka srebrnego pyłu). Mnie ten "efekt uboczny" nie przeszkadza, bo wiem, że za kilka dni, nie będzie go w ogóle.
Rezultaty, jakie osiągnęłam tymi farbami satysfakcjonują mnie w 100%. Łączny koszt farbowania to 10 zł - a radość z efektów - bezcenna;) Miks farb Joanna zasłużył na piątkę, w moim osobistym rankingu.
***
Czy moje blogowe Blondynki znalazły, jak ja swojego koloryzacyjnego ulubieńca? A może znacie jakąś nowość godną polecenia? Chętnie dowiem się czegoś od Was.
Udanego, hot weekendu:)
PODPIS

środa, 20 marca 2013

Farbowanie - BIOKAP - 10.0 - złoty bardzo jasny blond

W ostatni weekend przypadł czas na kolejne farbowanie. Tym razem do testów wzięłam farbę BIOKAP 10.0 - złoty bardzo jasny blond, którą wygrałam w konkursie Biokap, o którym dowiedziałam się na fanpejdżu strony - o tu <klik>oraz poprzez bloga tej marki <klik>.
TROCHĘ TEORII:
Farba Biokap jest apteczną, naturalną farbą bez amoniaku, dostępna tylko w aptekach. Jej koszt to ok. 40 zł. Dla przykładu w Łodzi 9 aptek (wg strony internetowej) ma tę farbę w sprzedaży.Inne lokalizacje możecie sprawdzić na stronie biokap.pl <klik>
Na stronie internetowej producenta kolor, na który się zdecydowałam przestawiony jest jako bardzo, bardzo jasny blond - pudełko jednak sugeruje bardzo nienaturalny kolor, wpadający wręcz w rudość...
Dla zainteresowanych skład:

Zacznę może od tego, że trzeba mocno się skupić, by znaleźć język polski na opakowaniu. To samo tyczy się instrukcji, (którą możecie zobaczyć TU) z czego 3/4 strony zajmują informacje o przechowywaniu, itp... Nie znalazłam także informacji o tym, jak długo należy trzymać farbę przy pokrywaniu samych odrostów, a nie całej głowy.
Aha - odżywka dołączona do zestawu miała zapach płynu fluoryzacyjnego do zębów - no ale, nie będę się już czepiać szczegółów.
Nie wspomnę także ile naszukałam się informacji czym jest jedna z dwóch saszetek, która została dołączona do farby. Okazało się, że był to balsam, który należy wsmarować, przy linii włosów. Spora saszetka - wystarczyłaby na wysmarowanie połowy ciała. Nie wiem po co taki gadżet? Chyba każda kobieta ma w swojej kosmetyczce jakiś uniwersalny krem, który może do tego użyć.
 ___

KOLORYZACJA:
Ostatnie farbowanie miało miejsce miesiąc temu, a farbą, której używałam była colormask Schwarzkopfa - pisałam o tym tutaj: <klik>. Odrost wyrósł niemały, dodatkowo zrudziały.
Dla porównania zestawienie przed i po:
Farbę trzymałam ok. 40 min. + malaksowanie ok. 5-7 min.
Efekty w całej okazałości prezentują się następująco:
Kolejne zestawienie przed i po, które doskonale obrazuje znikomy efekt koloryzacji:
OPINIA O PRODUKCIE:
Ponieważ BIOKAP jest drugą z kolei farbą apteczną, bez amoniaku, której używałam i mam porównanie, to też muszę stwierdzić, że jestem zawiedziona, totalnie rozczarowana tym produktem i napewno do niego nie wrócę. Nie tego się spodziewałam BIOKAPie...

PLUSY:
?
Niestety przy używaniu tej farby nie znalazłam żadnego pozytywu. Wszystko mnie do niej zniechęca.

MINUSY:
  • dostępność
  • cena
  • kolor na pudełku jest mylący, względem zdjęć na stronie internetowej
  • małoczytelne opakowanie i instrukcja 
  • niesatysfakcjonujące efekty
Reasumując, dla tak jasnych blondynek jak ja, farba ta może okazać się bublem, poza tym jest droższa, w porównaniu do konkurencyjnej aptecznej farby. Jestem na nie i w mojej ocenie dostaje ona 0.5/5 - jeden mały plusik za brak amoniaku i parabenów w składzie.
Mnie niestety farba nie przypadła do gustu, jednak nie jest to równoznaczne z tym, że u Ciebie się nie sprawdzi.

Pozdrawiam serdecznie.
eM.

niedziela, 24 lutego 2013

Koloryzacja Color Mask 1010 jasny perłowy blond + chwila prywaty

Witajcie po krótkiej przerwie.
Mój humor i nastawienie do blogowania ostatnio totalnie się wypaliło. Wszystko za sprawą sytuacji, która próbowała zrujnować moje blogowe życie, ale jej się nie udało;). Mianowicie, dysk zewnętrzny, ze wszystkimi danymi odmówił współpracy, uszkadzając i kasując przy tym wiele plików. Oczywiście ostatnia aktualizacja i archiwizacja danych była przeze mnie co dzień przekładana, dlatego część materiału z ostatnich tygodni przepadło, część odratowałam, ale straciły na jakości:(

Serce w rozterce, jednak trzeba żyć dalej. Wiem, że dookoła dzieje się wiele złych rzeczy, o wiele gorszych niż skasowanie kilkunastu tysięcy zdjęć, więc puszczam tę sytuację w niepamięć. Jednak, ku pamięci moim pierwszym tatuażem jaki sobie zrobię (o ile kiedyś się na to zdecyduje) będzie słowo ARCHIWIZACJA na nadgarstku:)

Jeśli czytacie mojego blogaska dłużej niż 2 i pół minuty, to wiecie, że lubię okraszać notki zdjęciami (własnego autorstwa) - to też dziś będzie dużo zdjęć. Fotki przedstawią zeszłotygodniową koloryzację włosów farbą:

Color Mask Schwarzkopfa w kolorze 1010 

Jasny perłowy blond



Na tę farbę skusiłam się tylko dlatego, że wyróżniała się na tle innych. Czym? Ano właśnie tym, iż całą mieszankę do farbowania przygotowuje się w dołączonym słoiczku, zaś aplikacja jest identyczna jak przy nakładaniu pielęgnacyjnej maski do włosów.
Koszt farby to ok. 19,90 (w Realu).





Bardzo rozbawił mnie opis producenta na pudle, że "tę farbę można nałożyć na włosy bez lusterka" - to Ci dopiero udogodnienie...Ja na przekór użyłam lustra :)
Skład dla ciekawskich:
 
 Obietnice producenta:

Początek był ciekawy - myślałam, że skorzystam z tradycyjnego pędzla do nakładania farby, by precyzyjniej zaaplikować produkt, - jednak ta konsystencja maski nie nadaje się do tego. Zaczęłam nabierać więc produkt na palce i wmasowywałam w odrost. Trochę głupie uczucie, pomyślałam, że tak hojnie nabierając produkt wystarczy mi go na pół łepetyny, jednak pod koniec farbowania jeszcze trochę pozostało na dnie.
Mieszankę trzymałam na odrostach ok. 45 min. (wg instrukcji) + 8 min. malaksowania.

Co wyszło?
Jeśli chodzi efekt - jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Po zobaczeniu rezultatów na mokrych włosach pomyślałam - jak zwykle to samo, żółty czubek, reszta biała - dupa. Jednak po wysuszeniu i standardowym ułożeniu włosów efekt bardzo mi się spodobał. Kolor opisałabym jako szampański. Na pewno ma coś z tytułowej  perły.

 
Co miało wyjść:

 I co wyszło - w świetle dziennym...
Uważam, że kolor jest na prawdę mocno zbliżony do obietnic.

Prezentacja koloru z różnych perspektyw...
Ocena ogólna: 4,5/5.
Czy skuszę się ponownie? Na pewno kiedyś do niej wrócę, choć następnym produktem do mojego farbowania będzie Biokap.

*A tu możecie podejrzeć koloryzację Oli, która użyła Color Mask w kolorze 665 - Jasny Złoty Brąz - KLIK.

***
 Jestem bardzo ciekawa co u Was słychać, zaraz zabieram się za podróż wgłąb blogosfery.
Spokojnej niedzieli.
Ściskam.
eM.

wtorek, 16 października 2012

Włosy w kolorze bardzo bardzo jasnego blondu opalizującego

Dawno nie było o farbowaniu, więc nadrabiam zaległości.
W w nieletnich miesiącach moje odrosty tak mocno mnie nie rażą, jednak od tygodni zacierałam łapki by wypróbować jakiś czas temu farbę:

Z2 10.21 Stockholm Bardzo Bardzo Jasny Blond Opalizujący


Kupiłam ją za niecałe 27 zł - cena regularna jest jeszcze wyższa. Trochę sporo jak na farbę z drogerii, choć może to złudne wrażenie i przyzwyczajenie do taniości Delii i Joanny.
Używałam tego produktu jeszcze za czasów nieblogowania, w starej szacie graficznej. Nie prowadziłam wtedy fotorelacji, więc chciałam przypomnieć sobie efekty:)
Zestaw zawiera:


To, co jest dużą zaletą i cieszy oko, to samo w sobie efektowne pudełko. Podobają mi się te czarne, a'la profesjonalne rękawice, takie inne.. Ponadto wygodny, łatwy w użyciu aplikator - nie muszę babrać się z brudzeniem miseczki, paćkaniem, cała mikstura mieści się w butli. Warto dodać, że przyda się i ułatwi sprawę pędzelek fryzjerski.


Kolejny atut, (i stąd chyba cena całego zestawu) to można śmiało rzec olbrzymia, 54ml odżywka wydobywająca kolor, o cudnym, świeżym zapachu, na przewidywane przez producenta 6 aplikacji.
Ciekawa jestem, czy pośród produktów L'Oreal'a można znaleźć podobnie działającą/pachnącą odżywkę/maskę dostępną jako samodzielny produkt, wiecie coś?

*Odżywka Upiększająca Kolor do wielokrotnego stosowania wzbogacona filtrem UV i witaminą E* odnawia i chroni blask Twojego koloru już od 1. dnia po koloryzacji, nadając włosom miękkość i jedwabistość.* - nie można jej kupić samodzielnie - info ze strony producenta:(
Źródło

Przejdźmy do meritum...
Odrost ma ok. miesiąc, może półtora.
Farbę trzymałam na odrostach zalecane 20 min. + 10 min. na całej długości - acha, wcześniej olejowałam sobie końcówki, to też chyba udało im się tym razem mocno nie ucierpieć:)
Co do efektów - hmm.. tu zaczynam to co wychodzi mi najlepiej - narzekanie...
Odrost został pokryty, niestety jego odcień znacznie różni się od pozostałej długości włosów - wpada w kanarkową żółć - choć przy grzywce zaczesywanej na bok tak mocno się to nie rzuca w oczy. No, ale jednak wydając na farbę kilkanaście złotych więcej chciałabym efektu jednolitego, rozumiecie, co mam na myśli?
Jak na razie nic nie przebije efektów Garniera Color Sensation 111, Delii 9.1 oraz Szlachetnej Perły - Joanny. To moja odrostowa złota trójka i chyba zaprzestaję na razie testów, na poczet produktów, których efekty zadowalają mnie niemal 100%. No chyba, że... któraś z blogowych koleżanek blondynek skusi mnie na coś superhiperextra nowego:D
Ocena ogólna: 
3+/5
*miała być trója, jednak ta super odżywka doprowadziła do zawyżenia oceny:)

Miałyście styczność z tymi farbami L'Oreala? Jak Wasze wrażenia? Co sądzicie o tej odżywce?

Całuję.
eM.