Lato, upały już prawie na stałe wpisały się w Naszą aurę pogodową. Wiele z Was na pewno planuje wakacyjne wyjazdy, czy to zagraniczne, czy w Naszym pięknym kraju,gdzie temperatura potrafi przekroczyć 30 stopni, a wodne kąpiele wysuszają Nam skórę.
Gdy pot cieknie po plecach, wszystko się lepi rzadko kiedy mamy ochotę wcierać w skórę nawilżające masła, czy balsamy, bo i tak się wszystko zaraz rozpuści.
Mój patent jest banalny. Podpowiedziała mi go kiedyś moja kosmetyczka. Mianowicie.. przed każdym myciem, czy to pod prysznicem, czy w wannie, których jak wiadomo zażywamy więcej w okresie letnim, na "brudaska"/przed "kąpielą" wsmarowujemy w ciało dowolną oliwkę do ciała - Babino, BabyDream, Hipp, Johnson&Johnson. Odczekujemy parę chwil i natłuszczone kąpiemy się.
Oczywiście stosując "hardkorowy" piling do ciała, czy też szorując się szorstką gąbką efekt może być mniejszy, ale po wyjściu z kąpieli, delikatnie osuszamy ciało ręcznikiem i bez stosowania balsamów, maseł, mleczek Nasza skóra jest, miękka, gładka, natłuszczona jak po najlepszym balsamie, a pachnie...prawie, że jak pupcia niemowlaka:).
Wiem, że wiele z dziewcząt stosuje się rad producentów i olejek wciera w lekko wilgotną skórę tuż po kąpieli - ja tego nie lubię. Bo gdy np. urlop spędzamy w krajach o dłużej wilgotności, to ostatnią rzeczą o jakiej myślę jest wklepywanie czegokolwiek w ciało - wychodząc na zewnątrz i tak wsio spłynie. Fu. Na co Nam taka syzyfowa robota.
Osobiście 1-3 razy w tygodniu stosuję swój patent, skóra nie narzeka, nie jest też wysuszona.
Polecam z czystym sumieniem.
Na dniach sklecę także parę słów na temat wcześniej wymienionych oliwek do ciała,być może pomoże to w wyborze Waszej oliwki.
XOXO
eM.






