Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdobycze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdobycze. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 czerwca 2013

3xU, czyli zakupy internetowe - Allegro, MintiShop...

3xU? Uzależniające, ulubione, udane zakupy w sieci - tak gwoli wyjaśnienia.

Ostatnio wspominałam coś, o tym, że "żadnych zakupów", "omijam Rossmanna szerokim łukiem", jednak nie wykluczałam zakupów internetowych.
Te niepozorne zakupy są chyba jeszcze gorsze niż stacjonarne buszowanie po drogeriach. Najgorzej, jak dany sprzedawca ma wiele interesujących rzeczy i do koszyka wrzucam wszystko jak leci, a będąc przy internetowej kasie, łapię się za głowę i robię czystki w e-koszku. 
Tym razem było tak samo. Zaplanowałam sobie zakup 3 minutowej odżywki z Aussie, jednak w tej amerykańskiej, fioletowej wersji, (bo jednak różni się od wersji wypuszczonej dla PL, czy UK - planuję o tym notkę niebawem) no ale skoro Pan Sprzedawca z Allegro kusi innymi zagranicznymi dobrociami, to jak żyć?
Co prawda zachowałam umiar, sięgnęłam po rzeczy, które chciałam przetestować, może przejdę do rzeczy...
Odżywka Aussie koszt 20,99 zł
*bo się skończyła...
Termoochronny spray do włosów Tressemme (wersja USA) - 19,99 zł
* co z tego, że nie skończyłam jeszcze tego poprzedniego sprayu tej samej firmy tylko w wersji z Wielkiej Brytanii - będzie na zapas.
Wysuszacz Sally Hansen - 13,75 zł
*co z tego, że w ciągu 3 ostatnich miesięcy przetestowałam już 3 produkty tego typu...
Lakier do paznokci Orly - 12zł
*następny lakier? Serio?
***
Złe mocne przyciągnęły mnie do nieznanej mi wcześniej drogerii internetowej. Złe moce - tylko dlatego, ponieważ e-półki uginają się tam od przeróżnych, zwykle niedostępnych w Polsce marek, a niestety taka jestem, że im bardziej nie mogę czegoś mieć, to tym bardziej to chcę - też tak macie?
W Minti szarpnęłam się na:


A z bliska:
Żelowe linery do kresek, w ciekawych elektryzujących kolorach firmy Technic, w cenie 7,90 szt.
*dzięki KosmeFreak'u, że przez Ciebie zapragnęłam mieć ten kobalt;))
Paleta 12tu, neutralnych cieni SunKissed w cenie 10,90 zł
*moja enta paleta, entych cieni, w entych kolorach nude - powinnam dać sobie w twarz, no ale czyż te kolory nie są przepiękne?
Bronzer Honolulu marki W7 - 13,90 zł
* piąty bronzer w moim składziku w przód, czy w tył nie robi różnicy, z resztą zawsze chciałam go spróbować...
Dabur,Vatika - migdałowy krem do pielęgnacji włosów, w cenie 12,99 zł
*Coś dla włosów, coś nowego - mało mi :/...
 Powiem Wam, że czasami sama do siebie nie mam siły i słów - ponosi mnie, okej, ale każdy ma jakiegoś bzika, jedni palą papierosy inny nałogowo kupują kosmetyki, kto będzie zdrowszy?
To se wymyśliłam wymówkę:)))

Ostatnią z rzeczy, najbardziej upragnioną, wymarzoną i wyczekiwaną był pędzel zaprojektowany przez Panią Czapmanową - Real Techniques - Stippling Brush. Bardzo się cieszę, że po pierwsze mogę odhaczyć kolejną pozycję z mojej wishlisty, którą pokrótce, w miarę możliwości sobie realizuję, po drugie - nie sądziłam, że pędzel może zdziałać takie rzeczy, a po trzecie... to już Wam więcej nic nie powiem, czekajcie na recenzję:))
Koszt tej zabawki - obecnie 44,01 zł.
Te zdobycze potraktuję jako przedwczesny, osobisty prezent urodzinowy. Myślę także, że na dzień dzisiejszy najlepszym rozwiązaniem dla mnie byłoby odciąć sobie kabel od Internetu, chodzić w ciemnych okularach, koło sklepów z kosmetykami i być obojętną na wszystko - jednak niestety dobrze wiem, że jest to niemożliwe. W planach mam jeszcze parę NIEZBĘDNYCH kosmetyków aptecznych, a potem? Wydaję mi się, że do końca roku mam spokój z pokusami, bo tych wszystkich dupereli, czy to kolorówka, czy pielęgnacja mam po kokardki i już mi nic NIE POWINNO być potrzebne do przetrwania;)

nieCHĘTNIE przeczytam o Waszych ostatnich zakupach w sieci? Często je robicie? Co lubicie kupować online?

xoxo
PODPIS

wtorek, 28 maja 2013

Samorozpieszczanie, czyli Rossmann -40% oraz harmonogram postny...

To się nazbierało...
Nie ukrywam, iż ostatnie dni i szaleńcze promocje atakujące z każdej strony były obfite.
Postanowiłam pokazać Wam niektóre rzeczy, bo jak wiecie, lub nie jutro kończy się sławetna promocja w Rossmannie (-40% na kolorówkę i pielęgnację facjaty).
Zdaję sobie sprawę, iż blogsfera aż huczy od podobnych postów, jednak większość zakupów robiłam w pierwszych dniach promocji, trochę się już "poznaliśmy" z niektórymi kosmetykami, więc może moja notka i Was zrujnuje ;)
Oczywiście żartuję, nie łasiłam się na najdroższe kosmetyki, tylko na to, czego nigdy nie próbowałam, a zawsze miałam chęć.
23 maja...plan zakupów był taki, by na momencik z samego rana wejść po ukochany podkład Max Factora, ewentualnie jakikolwiek nowy błyszczyk... po tej wizycie wyszłam z...

 Z pielęgnacji:

- mleczko do demakijażu Garnier (zapasy na pół roku) ok. 6 zł/szt.
Znam, bardzo lubię i sobie chwalę - jego tradycyjna cena w Bierdronce wynosi ok. 10 zł, więc jak tu się oprzeć okazji?
-  chusteczki oczyszczającymi twarz Synergen ok. 4,20 zł
W paczce jest 25 szt., nie była to może najsuperowiejsza okazja, ale takie chustki świetnie sprawdzają się na wyjazdach. Mam co prawda jeszcze ZAPAS takich z Alterry, no ale chciałam przetestować coś innego. Ich standardowa cena przekracza lekko 6 zł.

Z kolorówki:
- podkład Max Factor Facefinity (nr 75 Golden), o którym napisałam poprzednią notkę; ok. 37 zł.
Standardowo kosztuje 60 zł, w promocjach ok. 50 zł - okazja jak się patrzy;)
- puder w kamieniu Synergen (kolor 01) - koszt ok. 5,50 zł/szt.
Znam, można by rzec, że to mój kolejny sprawdzony ulubieniec, którym utrwalam makijaż. Normalnie kosztuje prawie 9 zł - jak na chomika przystało, zapasy zrobione.
- bibułki matujące Wibo - ok. 3,60/szt.
To produkt również mi nieobcy. Jako, że właśnie mi się skończyły wzięłam na zaś, bo zwykle kosztują 5,99 zł.
- czarny lajner do kresek, w kałamażu Wibo - ok. 4,60 zł
Wiele o nim słyszałam i czytałam. Szkoda było mi wydać na "spróbowanie" ponad 7 zł, bo nie lubię cieniutkich pędzelków do aplikacji tego typu kosmetyków, jednak za prawie pół ceny, to się połasiłam.
- błyszczyk Wibo, z ekstraktem z papryczki chili powodującym uwydatnienie i optyczne powiększenie ust za ok. 4,5 zł.
Potraktowałam ten produkt jako ciekawostkę przyrodniczą chciałam poznać ten smak chili na wargach:)
- pomadka Rimmel - śliczną fuksją (kolor 20) w cenie ok. 10.50 zł
Nie miałam żadnej pomadki z serii Kate Moss - ta miała być pierwsza. Zdążyłam nią umalować usta i mi zginęła - nie chcę jednak o tym gadać, to dla mnie trudny temat:(
___

Gdy jeszcze tego samego dnia opowiedziałam kumpeli o moich zdobyczach, poprosiła mnie o zakup tych matujących bibułek.
Poszłam i wróciłam z wyrzutami sumienia oraz...

- z kolejnym błyszczykiem z papryczką chili Wibo - no bo ten pierwszy tak śmiesznie szczypie...
- z kolejnym błyszczykiem Wibo, tym razem dającym efekt ust XXL, za sprawą kwasu hialuronowego (bardzo trudne słowo:) - taki piękny kolor miał - koszt. ok. 4 zł.
- z 3 lakierami Lovely, serii gel like - czyli efektem żelowych paznokci ok. 3 zł/szt. - no prawie darmo, a tych kolorów jeszcze nie mam - chyba...
- z żelem Isana, który kosztował tylko 3 zł, pachnie chyba makami (ładnie) i był na promocji (jednak nie tej osławionej, tylko innej - swojej. Nie miałam żelu Isana jeszcze.
Dzięki Ci OLA jak nie wiem co... policzymy się;)

* Mimo poczynionych zakupów, uważam, że taka obniżka cen była dla mnie korzystna i nie wyszłam na tym źle.Mam nadzieję, że do końca miesiąca przeżyję;))
____

 Ogłoszenia parafialne.
Gdybyście miały ochotę przyjrzeć się z bliska niektórym produktom to dajcie znać w komentarzach, jeśli nie chcecie patrzeć, to i tak pewnie prędzej czy później wspomnę tu parę słów o niektórych z nich, bo jak na razie wszystko sprawdza mi się bez zarzutu.

Bieżący post miał zawierać także zakupy poczynione parę tygodni wcześniej, ale nie chciałam ich na razie tutaj wplatać - nie zdziwcie się więc, gdy za parę dni znów ujrzycie moje pitolenie o nowościach w kosmetyczne...
Mało tego... niebawem obchodzę swoje "małe święto", - podpowiedziałam więc prezentodawcom o w/w promocji sklepu na R., to też do kosmetycznej kolekcji przybyły lakiery do ust z Rimmel, zapas podkładu, a także kilka innych fajowskich prezencioszków, ale nie wiem, czy miałybyście ochotę o tym poczytać?

Dziś moje włosy także przeszły pewną metamorfozę, to też grożę Wam postem o farbowaniu Wellaton 12/1.
W zanadrzu jest mnóstwo recenzji kosmetyków i nie tylko, ale ta doba skubana ostatnio tak się kurczy, że nie mam kiedy tego wszystkiego posklejać:/ wstyd mi. Będę się starać. Ajpromis.

Idę teraz pooglądać Wasze łupy rossmannowskie, mam nadzieję, że nie skońćzy się to dla mnie źle.

Z jakiej zdobyczy w Rossmannie najbardziej jesteście zadowolone?
A może nie uległyście tej promocji? Jak się z tym czujecie?
Całuję.
PODPIS

sobota, 20 kwietnia 2013

Kwietniowe łupy kosmetyczne...

Sobotni post będzie w 100% zdobyczowy - w ostatnich tygodniach przytuliłam kilka nowych kosmetyków, mniej lub bardziej przydatnych, a to była promocja, mega okazja, bądź żal było nie wziąć - wiecie o co mi chodzi?

Na początek AVON - żelowa kredka Supershock, tym razem w kolorze AquaPop. Koszt ok. 15 zł.
Już jedną podobną kredkę Wam pokazywałam o TU - jednak ta nowa jest odrobinę jaśniejsza.
Następnie promocja w Hebe na szampon z dziecinnych lat - Bambi - ten zapach beztroskiego dzieciństwa wart był tych 2 złociszy;) jeśli chodzi o pielęgnację moich włosów nim, to może być gorzej... ale zawsze mogę myć nim pędzle.
Parę dni później, w tym samym sklepie nabyłam damskie maszynki do golenia - zupełnie nie rozumiem, czemu akurat "twarzą" TEGO produktu jest Pan Niemiec - z programu Europa da się lubić (nie pamiętam jak się nazywa) oraz matową pomadkę z Essnece, w kolorze 02 Smooth Berry, o której niedługo napiszę parę słów.
Kolejna kwestia to miniaturki kremów do rąk L'Occitane, - które można było otrzymać w stacjonarnym sklepie, po uprzednim zostawieniu kuponu z gazety Glamour.
Niestety poza zapachem kremiki te nie są tak fajne w działaniu, jak ich "brat" z masłem shea, ale zużyje się;)
Buszując w sieci natknęłam się na ciekawą ofertę sławetnego wysuszacza do paznokci Seche Vite (koszt niecałe 26 zł duża+malutka butelka).
Opętana słońcem zainwestowałam 3 zł w lakier z rynku - oczojebek;) śmierdzi okrutnie, ale kolor mnie urzekł:)
Odwiedzając Tk Maxx - czego robić nie lubię, (nie potrafię się odnaleźć w tym sklepie) zachwycona kolorem opakowania oraz pompką ♥ i jak się okazało przepięknym, owocowym zapachem szarpnęłam się na delikatny balsam do ciała za całe 16,99, ale to zagramaniczny, nie byle jaki:))
Ze świeżej wymianki z Monią stałam się posiadaczką kolejnej butelki wcierki do skalpu Jantar (co z tego, że dwie nówki leżą w zapasach, od przybytku przecie głowa nie boli:)
Moooni-que szczerze Wam polecam jako kompana do wymianek i nie tylko:)
To jeszcze nie koniec... spacerując po łódzkiej Manufakturze NIE przeszłam obojętnie obok Rossmanna oraz Golden Rose...
W Rossmannie do koszyka wpadł antyperspirant w sztyfcie Nivea, ponoć nowość - bardzo ładnie pachnie i w kwestii działania jest o niebo lepszy niż LadySpeedStick'i, które ostatnio zużywam na siłę... Koszt ok. 8 zł na promo.
Na promocji stała także mgiełka ułatwiająca rozczesywanie włosów zniszczonych o pięknym, słodkim zapachu (koszt. ok 12 zł).
Golden Rose - mój kwietniowy wyciskacz portfela... 
"Truskawkowy" zmywacz do paznokci z acetonem - ok. 7 zł - bardzo dobrze zmywa.
 Biały lakier do zdobień, za ok. 6 zł.
Trzy konturówki, bo jako (od niedawna) fanka pomadek, muszę dbać o precyzyjny makijaż ust. Ok. 4,90 szt.

 No i nowe pomadki - w nietuzinkowych kolorach - 8.60 szt. Mają w składzie ponoć wosk pszczeli, dzięki czemu usta poza kolorem zaznają nawilżenia. Jak na razie są fajne.

Na do widzenia, w zakupowym amoku wzięłam dziecinną perfumetkę za 3,90 - no taki miała ładny kształt, w sam raz do torby. Poza tym, bardzo przyjemnie pachnie, wcale nie dzieckiem...
Uff...jeśli dotrwałaś do końca tego posta to Cię podziwiam, normalnie order uśmiechu się należy - nie sądziłam, że tych PARĘ pierdółek zajmie tyle miejsca;)

***
Oczywiście wcale Was NIE proszę o danie znaków na jakieś fajne kosmetyczne promocje.
 Miłego wieczoru.
Buziaki.
PODPIS