Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babska paplanina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babska paplanina. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 kwietnia 2015

Post wnętrzarski + prośba o pomoc...

Witajcie,
dziś na szybko chciałam Wam pokazać postępy prac remontowych, bo już bardzo niedługo czeka Nas przeprowadzka. W związku z tym, będąc prawie na finiszu pozostało Nam dopasowywanie dodatków. W niektórych pomieszczeniach brakuje jeszcze paru dodatków, więc korzystając z okazji, chciałabym prosić o poradę doświadczone koleżanki :)

Wraz z mężem lubimy przestronne wnętrza. Podobają Nam się surowe wykończenia, (cegła, szarości, a'la lofty) w związku z tym postanowiliśmy Naszą nową łazienkę urządzić w stylu industrialnym.
*
To, co będzie ją wyróżniać na tle innych, to żywa cegła z przed kilkudziesięciu lat - prawdziwy okaz, nie jakieś tam plastiki z kastoramy...
*Wybaczcie proszę bałagan na umywalce, robiłam zdjęcie na szybko, ale to chyba normalne, że po babskiej łazience "latają" przybory do makijażu? ;)
Wygoda, relaks, to także ważny aspekt "łazienkowy", w związku z tym zdecydowaliśmy się na wannę, a nie nowoczesny prysznic. Nie ukrywam nie łatwo było znaleźć wannę artystycznie postarzaną, rodem z przedwojennych czasów, jednak i tym razem nie zawiodły Nas portale aukcyjne, na których można znaleźć wszystko... Zwróćcie uwagę na nietypowe nóżki wanny, z profilu wyglądające jak raciczki leśnych zwierząt.
Zrezygnowaliśmy też z drzwi, bo tak jak wspomniałam lubimy przestronne wnętrza, a i czas można zaoszczędzić na otwieraniu i zamykaniu.
Wisienką na torcie i dość eklektycznym dodatkiem jest Nasza deska sedesowa (mam nadzieję, że nikt z Was nie poczuje się urażony, że pokazuję takie rzeczy). Wiem, wiem, może ona budzić kontrowersje, jednak motyw kaczuszek kojarzy Nam się z beztroskim dzieciństwem, wakacjami na wsi, z resztą...czyż one nie są słodziutkie?
*
Jedynym problemem z jakim się zmagamy jest kolor dywanika do tego pomieszczenia, dlatego też chciałam prosić Was o poradę. Czerwony, czy może niebieski? Który kolor będzie odpowiedni, by nie popsuć charakteru tego wnętrza?

***
Teraz zapraszam Was do kuchni, tutaj też postawiliśmy na minimalizm. Motywem przykuwającym wzrok każdego z gości jest malunek 5D, soczyste jabłuszka. Nie były najtańsze, jednak jak widać są warte swojej ceny.
Kolor frontów doradził Nam projektant - stwierdził, że słoneczna żółć rozjaśni to niewielkie pomieszczenie i optycznie je poszerzy, a wraz z zieloną glazurą oraz Naszymi jabłuszkami na ścianie, stworzy efekt naturalny, świeży, niczym wizyta w sadzie pełnym plonów. Nie mam przekonania do tej żółtej barwy, trochę mi się gryzie z tym zielonym, jednak pewnie z czasem się przyzwyczaję.
Na górze, jak widać nie ma jeszcze szafki, powinna pojawić się na dniach. Jak widać nie malowaliśmy ściany, tam gdzie będzie ona wisieć, no bo po co?
Niech Was też nie zwiedzie zdjęcie - jeśli chodzi o zagospodarowanie przestrzeni. Szafki będą mieć głębokość 150 cm, a dzięki głębokim, wysuwanym na szynach koszom/szufladom (takich jak na reklamie) zmieścimy cały Nasz dobytek.
*
Już w kolejnym poście pokażę Wam Naszą sypialnię, czekam tylko jak dotrze przesyłka z cekinowym pledem na łóżko oraz szklana kula dyskotekowa, pełniąca funkcję żyrandola. W sypialni chcemy zaszaleć (:
*
Całusy, miłego dnia:)

niedziela, 22 marca 2015

Weekendowy post plotkowy nr 2...


Hej ho,
wreszcie wiosna, aż się chce coś robić :) no chyba, że się nie chce, to zmienia postać rzeczy. Mój blog tak bardzo chciał ewoluować, że aż sam dodał wczoraj notkę, tyle, że prawie pustą - dziś nadrabiam ja...
*
Wspomniana aura pogodowa pobudza do życia, w związku z tym zaplanowałam porządki, "wietrzenie szafy", zmianę wystroju ozdobników mieszkaniowych, mycie okien i masę innych rzeczy. Gorzej jednak z wykonaniem, bo taka piękna pogoda, aż żal nie wyjść na spacer, spędzić czas na świeżym powietrzu...

Ten tydzień rozpoczął się uzupełnianiem braków kosmetycznych za sprawą promocji w SuperPharm. Produkty na dniach przedstawię bliżej.
Minione dni były także urodzajne pod względem towarzyskim. Udało mi się spotkać z dawno niewidzianymi koleżankami, powspominać stare dzieje. Takie chwile uświadamiają, jak ten czas szybko leci... za szybko.
*
Nieustające sprawy remontowo-budowlane wciąż spędzają Nam sen z powiek. Nie sądziłam, że zwykły ziemianin musi podejmować tak wiele trudnych spraw, jak chociażby wybór odpowiedniej kabiny prysznicowej, sprzętów gospodarstwa domowego, albo dylematów na temat kolorów ścian - "gorąca bawarka", czy może "konfitura z jeżyn" albo rapsodia w lilaróż? Czy nie może być po prostu pomarańczowy, szary, czy czerwony? 
*
Żadnej decyzji nie podjęłabym na pusty żołądek, dlatego też każdy dzień staram się zacząć od pożywnego, pełnowartościowego śniadania, bogatego w witaminy, białko, błonnik i tym podobne... tak co rano mniej więcej wygląda mój bufet ;)
To był dobry tydzień.

A co Wy zaplanowałyście wraz z przyjściem wiosny? Odwiedziłyście SP?
 Jak minął Wasz tydzień?
Ściskam.
PODPIS

niedziela, 15 marca 2015

Weekendowy post plotkowy nr 1...

Liczę się z tym, że zaczynam być tak samo wiarygodna jak tabloidy, ale po prostu doba zaczęła być dla mnie za krótka. 
Jeszcze w lutym wspomniałam Wam o różnych kosmetykach, o których chciałabym napisać coś więcej, ale obecnie tematem nr jeden są m.in. "a na ścianach to szary, czy może ecru? Cekol, czy Ceresit będzie trwalszy? Czy płytki z Opoczna są lepsze niż Paradyż?" Czy wiecie, że można kupić wylewki samopoziomujące? Czymże kuźwa jest "itong"? A i że w ciągu jednego popołudnia DA SIĘ objechać wszystkie łódzkie markety budowlane, ale drogerii kosmetycznych to już nie... Nawet nie wiem co dzieje się w "Na Wspólnej" - załamka... Teraz rozumiem problemy z jakimi borykają się bohaterowie TRUDNYCH SPRAW :(
I niech mi któryś facet powie, że to BABSKI świat, pełen kosmetyków i innych Naszych pierdół jest skomplikowany...
 *
Jest też kolejna kwestia, która pochłania mnie co jakiś czas. Mowa o kulinariach i testowaniu coraz to nowszych przepisów. Nawet słodkości - choć nigdy bym siebie o to nie podejrzewała. Popełniłam już banana bread, ciasto marchewkowe, a następna w kolejce będzie "Krówka" ;)
A gdy już przejdę wszystkie regały w "Kastoramie" i najem się słodkości po kokardki, to najzwyczajniej w świecie nie mam siły i chęci pisać, brak mi trochę motywacji, trudno wbić mi się w ten rytm i rutynę regularnych postów, a także odwiedzin Waszych blogów. Bardziej aktywna, choć to duże słowo jestem na instagramie, do którego Was odsyłam i zapraszam do obserwacji, o TU :)
*
Tym oto postem chcę zapoczątkować serię weekendowych notek plotkowych, które piszą się same, bez spięcia, nadęcia, gdzie luźno "pod spodem" będziemy mogły się porozumiewać tak po babsku.
*
Dajcie znać co u Was, jak humory dopisują przed Świętami, intensywnie zbliżającą się wiosną i faktem tego, że dzień coraz dłuższy? Co nowego, uwagi wartego w świecie kosmetyków, You Tube? A może znacie jakiś fajny kulinarny przepis wszech czasów? Będę też wdzięczna za linki do Waszych kont na IG, bym chociaż tam mogła Was nawiedzać ;)

Czekam na wieści.
Całuski.
PODPIS

poniedziałek, 2 lutego 2015

Co nowego w Babskiej Przystani...

Witka,
nie da się ukryć - trochę mnie tu nie było. Jak już wiecie, trochę się u mnie pozmieniało, w życiu
i umyśle. Czas to jedyne lekarstwo w chwilach bezsilności i bezradności, niekiedy nie da się przyspieszyć czy opóźnić pewnych działań. Dziś właśnie przyszedł dzień, w którym poczułam, że chcę, że mam ochotę znów omieść z kurzu i pajęczyn mojego bloga, spróbuję...
---
Ponad pół roku temu, gdy promienie słońca smyrały po twarzy, tak sobie szłam, szłam, aż wyszłam... za mąż. Nigdy nie byłam "tradycyjną" Panną Młodą, bardziej określiłabym siebie jako ta zbuntowana, która lubi organizację "po swojemu". W związku z tym Nasze przyjęcie zaplanowaliśmy i urządziliśmy w niecałe pół roku bez większych przeszkód, po Naszej myśli, bez wydziwów, zbędnych stresów, gołębi (nie daj Bozia z rozwolnieniem), czy ludzi na szczudłach (choć wiadomo, każdy lubi co innego, szanuję to). 
Dzięki pomocy Bliskich oraz dobrej, z góry założonej organizacji i doprecyzowaniu tego, czego oczekujemy Nasze przyjęcie nieskromnie oceniliśmy na fajną imprezę.
W kwestii babskich przygotowań, o ile będzie takie zapotrzebowanie napiszę w kolejnych notkach.
---
Kolejnym niusem może być także zmiana koloru włosów - tak właśnie. Platynowa blondynka to pewien rozdział w życiu, który został zamknięty. Nie wiem czy kiedykolwiek powrócę do dawnej stylówki, na razie odpowiada mi bieżący look, tj. szatynkowo-sprany blond.
Okazało się, że potrafię nie farbować odrostów co miesiąc, że są inne odcienie poza najjaśniejszym z najjaśniejszych blondów, a na bank ta odmiana wyjdzie mnie i moim włosom na dobre.
Aktualny kolor włosów - średni popielaty blond
Powyższe zdjęcia przedstawiają efekty 4 koloryzacji różnymi farbami, które przetestowałam na swej głowie. O nich również zamierzam napisać coś więcej.
---
Przez ostatnie ponad półrocze zmienił się także trochę mój kosmetyczny gust. Nie uwierzycie pewnie, ale okazało się, że można zaprzestać kupowania nowych lakierów do paznokci będąc lakieromaniaczką. Metodą prób i błędów doszłam do tego, że kosmetyki kolorowe to nie sens życia, ilość staram się przedkładać na jakość, często wracam do sprawdzonych perełek, a odwiedziny Rossmanna, czy Hebe traktuję jak święto lasu ;) Ponieważ chomikowanie niegdyś było obsesją, zapasów różnorakich kosmetyków mam po kokardki.
Oczywiście skłamałabym pisząc, że nie testuję, nie wypróbowuję, że nie kuszą mnie nowości, to też parę perełek czeka na odpowiedni moment, by wystąpić, w którymś z moich kosmetycznych postów.

---
 Wiem, że winny się tłumaczy, ale, że czuję się winna, to nie mam wyjścia.
Ostatnie miesiące obfitowały w zbieranie inspiracji, pomysłów, sprytnych rozwiązań zagospodarowania Naszego nowego domku.
 Jesteśmy w trakcie generalnego remontu i coraz większymi krokami zbliżamy się do "kolorowania" mieszkania i urządzania go.
Wraz z wiekiem zmieniły się me gusta, zapotrzebowanie. Wybory są bardziej dojrzałe, zebrane doświadczenia pozwalają unikać poprzednich błędów. Mimo to wciąż nie posiadamy na tyle głębokiej wiedzy, by nie skorzystać z rad bardziej doświadczonych, pomysłów bardziej pomysłowych, którzy lubią wnętrzarskie pogawędki, sami przeszli przez remontowe rewolucje, co to szpachla w dłoni i gips we włosach im nie straszny.
Źródło: Internet
---
Nie da się ukryć, że i blog przyodział neutralne barwy. Chyba na stare lata, (toż to kawał 3-letniego bloga) tak jak jego właścicielka, dojrzał do pewnych zmian, które są potrzebne. Z resztą, czarny wyszczupla ;) co sądzicie?

---
Mam nadzieję, że taka drobna zapowiedź przyszłych notek (po pierwsze) zmobilizuje mnie do systematyczności, a także (po drugie) zachęci  zainteresowane osoby do lektury, odwiedzin i wspólnych interakcji.

---
Całusy.
PODPIS
P.s. Dziękuję przeserdecznie wszystkim Czytaczom, którzy są, byli, poczekali, uszanowali mą prywatność. To było i jest dla mnie bardzo ważne! Strasznie się cieszę, że mogę powrócić na "stare śmieci" i czuć się komfortowo i swojsko. WIELKIE DZIĘKI!!!

poniedziałek, 31 marca 2014

Ulubione w marcu...

Dzień dobry bardzo... O ile poniedziałek może być dobry?
Marzec, to 3 z kolei miesiąc, który zleciał mi ZA szybko. Mimo to, obfitował on w parę nowości, które jednocześnie stały się moimi ulubionymi kosmetykami, które nieśmiało mogłabym chyba nazwać kosmetykami wszech czasów.

Płyn micelarny Bioderma Sensibio h2O. Produkt, który niegdyś uważałam za zbędny, dziś zaś moja pielęgnacja nie ma bez niego sensu. Płyn stosuję rano i wieczorem. Zmywam nim makijaż (oprócz oczu) oraz oczyszczam twarz z zanieczyszczeń. To moja kolejna (i na pewno nie ostatnia) butelka. Nie podrażnia, zbawiennie wpływa na moje zaczerwienienia, nie uczula, jest wydajny (co jest adekwatne do nieniskiej ceny. Dla przykładu, tańszy płyn TOŁPA, z którego obecnie korzystam zużywa mi się w mgnieniu oka, zaś 250 ml Bioderma wystarczyła mi na kwartał). Biodermo - zwracam honor!

Kolejny produkt, to antyperspirant Vichy do skóry wrażliwej. To moje pierwsze opakowanie i już wiem, że Nasza przyjaźń będzie długa. 
Stosowałam wiele podobnych produktów, gdzie producent obiecywał poczucie komfortu, ochronę na cały dzień i brak podrażnień. Od preparatów drogeryjnych, poprzez te apteczne - za każdym razem nie byłam w 100% zadowolona z rezultatów. Przy korzystaniu z kulki Vichy czuję się "czysto, sucho i pewnie" - jakkolwiek głupio te słowa napisane razem nie brzmią. Dezodorant ładnie pachnie, nie podrażnia skóry, (nawet tej świeżo po depilacji) na serio chroni przez cały dzień. Mankamentem jest cena, która waha się między 25-35 zł, w zależności od promocji i miejsca zakupu, ale czasem warto wydać więcej na produkt, który może okazać się zbawienny.

Następny produkt jest także dziewiczy w mojej przysłowiowej kosmetyczce - mowa o żelu do golenia Gilette "z nutką Olay" do skóry wrażliwej. Nie ukrywam, rzadko korzystam z gotowych produktów do golenia, bo uważam, że odżywki do włosów również świetnie sprawdzają się przy depilacji. Mimo to, ten produkt jest wart grzechu (no i tych kilkunastu złotych na promocji :). Dlaczego? Świetnie pachnie, dobrze się rozprowadza, zmiękcza skórę, nie podrażnia, jest w miarę wydajny. Nie wiem czy to możliwe, ale z tym żelem aż mi się chce golić :)
Następny produkt, który pokochałam nie od pierwszego użycia to aplikator do nakładania podkładu, tzw. jajko Real Techniques. Nie miałam dotychczas innych popularnych jaj tego typu, więc nie mam porównania, ale... przyznaję szczerze, że przez cały marzec moje pędzle do podkładu leżały odłogiem. Nakładanie podkładu (max factor 3w1 + odrobina Iwostin)  wilgotną gąbeczką o nietypowej strukturze sprawdziło się przy mojej cerze mieszanej, "szerokoporowatej", skomplikowanej. Buzia jest długo gładka, podkład nie tworzy efektu maski. Taki aplikator nie jest wieczny, jednak jego cena (ok. 25 zł w drogeriach online) jest jedną z najniższych pośród innych popularnych jaj. To dobra inwestycja dla osób lubiących nowinki i eksperymenty :) Planuję niebawem szerszą notkę na temat tego tworu (dajcie mi chwilę :)
Na ostatniej kosmetycznej pozycji uplasował się znany pewnie wielu olej rycynowy. Od razu uprzedzę pytanie, nie, nie mam problemów gastrycznych, nie piję go ;) Olej rycynowy stosuję od końca lutego do rzęs. Ten sposób na regenerację brwi, rzęs, czy włosów stosowany jest od lat (przez Babcie, czy Mamę - na pewno nie tylko moją). Co może Nam to dać? 
Włoski są przede wszystkim stają się wzmocnione, zagęszczają się, są bardziej sprężyste, ale również przyciemniają się (dlatego jako blondynka nie używam go na włosy, choć można). Nigdy nie narzekałam na swoje rzęsy, bo nie są najkrótsze, jednak po ponad miesiącu codziennego używania olejku na noc, na rzęsy, za pomocą szczoteczki (od starego tuszu do rzęs) zauważam zmianę. Olejek w aptece kosztuje 2 zł, a w zamian mamy głębokie spojrzenie w oprawie firanek z rzęs ;)) może nie od razu, ale systematyczność popłaca! :)

Krótko mówiąc LUBIĘ TO!

W kwestii niekosmetycznej, ale wciąż typowo babskiej, w marcu wolne momenty umilały mi filmiki na You Tube. Moją uwagę skupiły głównie dwa kanały.
Przesympatyczna, niemonotematyczna i nietuzinkowa Joanna, z kanału Kiediska86. Asia pięknie i w bogaty sposób opowiada nie tylko o kosmetykach, ale i o książkach, muzyce. Fajna, swojska Babka!

Drugim kanałem, jest zakątek wielotematyczny, powstały przy kolaboracji kilku vlogerek/blogerek - StylowoTV. Na kanale można znaleźć wiele inspiracji w dziedzinie urządzania mieszkania, pomysłów DIY, dietetyki, jednak moimi ulubionymi działami jest domowy trening (prowadzony przez dwie radosne dziewczyny) oraz facet w kuchni (nazwa mówi sama za siebie).
Serdecznie polecam oba kanały, bo są warte uwagi :)



Wracając do mojego marca - przyznaję bez bicia, był on ubogi w literaturę piękną - wstyd mi, ale zauważyłam, że ostatnio czytanie sprawia mi ból :(
Na usprawiedliwienie swe mogę tylko wspomnieć, że przynajmniej sfera kulinarna w marcu nie kulała. Wraz z Pomocną Dłonią stworzyliśmy kilka ciekawych dań, poznaliśmy kilka nowych smaków, przekonaliśmy się, że nadmiar ostrej papryki wzmaga krople potu na czole, ale było PYCHA!
Na załączonym obrazku z dumą prezentuję łososiowy zraz ze szpinakiem w towarzystwie romantycznego, serduszkowego makaronu i blanszowanych warzyw. Pstrąga na pieczonych ziemniaczkach, pierś z kurczaka na wypasie z farszem rozmaitości oraz pieroga Calzone.

A jaki był Wasz marzec?
Ucałowania.

PODPIS

piątek, 3 stycznia 2014

Gwiazdkowości, czyli co Mikołaj w worku przyniósł...

Osobiście lubię podpatrywać czym Was uraczył Święty, to też postanowiłam pokazać swoje mikołajowe dary :)
W tym roku Santa był wobec mnie wyjątkowo wylewny... sam na siebie ukręcił bata, bo tegoroczne prezenty rozpuściły mnie jak dziadowski bicz! Jeśli macie ochotę zobaczyć co znalazłam pod choinką zapraszam do dalszej części notki.

czwartek, 2 stycznia 2014

Babska paplanina + WYNIKI konkursu "2 urodziny Babskiej Przystani"...

Dzień dobry, cześć i czołem, witajcie w Nowym Roku.


Pierwszy post 2014 r. winien być postem o noworocznych postanowieniach, jednak jedyne co postanowiłam kilka minut po 24:00, to to, by nic sobie nie postanawiać, tylko po prostu dążyć do swych celów, marzeń, pomagać im się spełniać, o ile mam takie "moce".
Konsekwencja, systematyczność nie zawsze idzie ze mną w parze, więc mówienie sobie po raz kolejny "od jutra się odchudzam", będę codziennie pisać notki, mija się z celem... Wolę to rzeczywiście robić, a nie tylko sobie obiecywać, gdybać - od słów, do czynów! :) 
A Wy sobie coś postanowiłyście w Nowym Roku?

***
Zmieniając temat, 30 grudnia 2013 r. zakończył się urodzinowy konkurs na Babskiej, do którego namolnie Was zapraszałam. W konkursie wzięło udział 48 osób.
Przybyło też sporo Obserwujących buź - witam ciepło! Mam nadzieję, że to nie "sztuczny tłum" ;)

Urodzinową nagrodę otrzymuje:


Czekam na adres, gratulejszyn! ;)

Dziękuję serdecznie wszystkim Babeczkom za udział w konkursie, zapraszam za rok, na kolejną edycję!

Tym optymistycznym akcentem zakończę na dziś, leniuchuję dalej...
A Wam życzę samych cudnych chwil w 2014, aby wszystko szło po Waszej myśli!
Całuję!
PODPIS

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Przypomnienie o urodzinowym konkursie na blogu BABSKA PRZYSTAŃ...

Hej ho, chciałam tylko przypomnieć, że dziś, o godzinie 23:59 nastąpi zakończenie urodzinowego konkursu na Babskiej Przystani.

http://babskaprzystan.blogspot.com/2013/11/2-urodziny-bloga-babska-przystan-konkurs.html

Wystarczy kliknąć w ten LINK, by przenieść się do urodzinowego postu i tam zostawić swoje zgłoszenie:)

Gorąco zapraszam!
PODPIS

piątek, 20 grudnia 2013

Babskim okiem - najciekawsze aplikacje na androida...

Hej ho,
od dziś zaczynam ferie świąteczne, mam nadzieję, że dzięki temu nadrobię masę zaległości w blogosferze! Na dobry początek, luźna niekosmetyczna notka:)
 ***
Odkąd stałam się pełnoprawną posiadaczką smartfona z systemem android (mimo zarzekania się, że marka Nokia zawsze będzie moją ulubioną) moje życie zmieniło sens. Piszę to oczywiście z DUŻYM przymrużeniem oka, jednak, to ile możliwości daje zwykły telefon, przechodzi moje najśmielsze oczekiwania.
Od zawsze byłam gadżeciarą, a telefon (niegdyś służący jedynie do rozmów telefonicznych, w porywach do SMSów) stał się dla mnie urządzeniem wielofunkcyjnym, a nawet narzędziem pracy. Aparat w moim mniemaniu poza podstawowymi funkcjami musi mieć w porządku aparat fotograficzny, musi być moim odtwarzaczem MP3, dyktafonem, albumem zdjęć, a czasem spełniać prozaiczne funkcje rozrywkowe.
Jako, że ulubionych gier na razie nie mam za wiele, po długim wstępie przejdę do meritum i w notce tej przedstawię najfajniejsze wg mnie aplikacje, które dostępne są na urządzeniach z systemem android.
Przyznam szczerze, że mam ich sporo (liczę jednak na wyrozumiałość dziewczyn siedzących w światku blogowym:)

SOCIAL MEDIA
Ten dział nie wymaga raczej przedstawiania -  to dla mnie podstawowe środki komunikacji ze znajomymi, nieznajomymi, z Wami, po prostu z całym światem:)
  • Facebook
  • Messenger
  • Gadu Gadu - jeden z moich pierwszych komunikatorów internetowych, którego numer "narodził się" w jednej z kafejek internetowych i jest ze mną do dziś.
  • Instagram - ostatnimi czasy najulubieńsza, prosta w obsłudze apka, dla wzrokowców, fanów samojebek:) nieabsorbująca "zabawa" w dodawanie zdjęć o KAŻDEJ tematyce.
  • Menadżer stron
  • Twitter
  • Viber - jedno z odkryć ostatniego półrocza - świetny komunikator, umożliwiający wysyłanie wiadomości tekstowych, obrazkowych, a także dzwonienie za free na Viber (czyli między osobami, które również korzystają z tego programiku i są online. Aplikacja sprawdza mi się głównie przy kontaktach ze znajomymi, którzy mieszkają za granicą.
  • YouTube

ŻYCIE
  • Latarka - niepozorne, magiczne urządzenie, niezawodne w lesie, podczas montowania żyrandola, czy zaglądania w zakamarki swego pokoju/domu/przestrzeni podwersalkowej.
  • PDF document scaner - konwerowanie zdjęć (np. dokumentów) na plik pdf.
  • TwojaPogoda - niby nic nadzwyczajnego, ale... mega wygoda podczas urlopu - dokładna prognoza pogody teraźniejsza/godzinowa/7-dniowa.
LajfSTAJL

  • Ceneo - porównywarka cen
  • Foodpanda - bardzo ciekawa i dobrze zapowiadająca się apka dla głodomorów. Wiele jadłodajni w jednym miejscu. Wpisujesz lokalizację, w której się znajdujesz, aplikacja pokazuje Ci najbliższe restauracje, przeglądasz menu, wybierasz, zamawiasz online, czekasz na dostawę, otwierasz drzwi, płacisz i szamiesz :)
  • Jakdojade.pl - komunikacyjny przewodnik (niezastąpiony dla zagubionych podróżników komunikacją miejsą i nie tylko:)
  • KWC - kosmetyczna encyklopedia, albo ładniej mówiąc, wirtualna księga z dokładnym opisem, recenzjami wszystkich kosmetyków, kolorowych, czy pielęgnacyjnych, te z najlepszymi opiniami pretendują do tytułu Kosmetyków Wszech Czasów.
  • Kuponyrabatowe.pl -masa zniżek wielu sklepach do podejrzenia w jednym miejscu
  • ProgramTV - nie wiem czy tłumaczenie jest niezbędne? ;)

Większość z tych aplikacji możecie podejrzeć na komputerze, a nie tylko na telefonach, czy tabletach.

Z androidem zaprzyjaźniam się dopiero, albo aż od 9 miesięcy, a on wciąż mnie zaskakuje. Coraz to nowsze, ciekawe bardziej, lub mniej aplikacje, które ułatwiają Nam życie codzienne - i to lubię.
Osobiście lubię "podglądać" co inni mają w swoich smartfonach, bo zawsze można znaleźć coś ciekawego. 

Napiszcie mi proszę o swoich ulubionych apkach, do których zaglądacie najczęściej.

Ściskam.
Udanego weekendu.

Nieustająco zapraszam na swój konkurs (klik w zdjęcie poniżej).


http://babskaprzystan.blogspot.com/2013/11/2-urodziny-bloga-babska-przystan-konkurs.htmlPODPIS

środa, 11 grudnia 2013

Moje włosowe metamorfozy...

Święta idą, koniec roku się zbliża, zebrało mi się na wspominki... 
Przygotowywanie takiej notki, opatrzonej w zdjęcia z dawnych dekad przywodzi na myśl masę wspomnień i chęć powrotu do dziecięcych/młodzieńczych lat...ale cóż począć? Starość nie radość...młodość nie wieczność...
Tak też mi się na stare lata zebrało na chęć zmian... Aby nie był to post wzruszający, ocierający się o prywatę napiszę o zmianach jakie zaszły na mojej głowie.
Zainteresowanych zapraszam do dalszej części...

niedziela, 20 października 2013

V Targi Uroda i Estetyka ŁÓDŹ - oczami Babskiej Przystani...

Podczas tego weekendu w Łodzi odbywały się już piąte z kolei Targi Urody i Estetyki, skierowane głównie do osób prowadzących własne gabinety kosmetyczne, dla klientów indywidualnych - takich jak jak też znalazło się miejsce.
Na targach wystawiało się ponad 50 różnych firm - szkoły kosmetyczne, przedstawiciele marek takich jak: Bielenda, Clarena, Colour Alike, Farmona, Jadwiga, Kryolan, Maestro, Orly, Paese, Revitalash, Ziaja (tak pokrótce).
 
Atrakcjami towarzyszącymi temu przedsięwzięciu były VI Mistrzostwa Makijażu Kreatywnego oraz  I Ogólnopolski Festiwal Charakteryzacji i Kostiumu.
Moim ulubionym stoiskiem było to z pędzlami Maestro. Reprezentacyjni Panowie profesjonalnie doradzali klientkom. Zdziwiło mnie jednak to, że niektóre Panie "miziały się" po twarzy jeszcze niezakatrupionymi  pędzlami...
Zakupiłam sobie także jedną rzecz z kolorówki Paese.
Wraz z moją Towarzyszką skorzystałyśmy także ze standu firmy Christian i tam miła Pani zmalowała Nam brwi ;)
Teraz przejdę do tej mniej radosnej części notki...
*

Moje zeszłoroczne spostrzeżenia opisywałam Wam tutaj. Zdążyłam także podejrzeć u innych dziewczyn relacje z tegorocznych Targów w Warszawie i miałam dziwne przeczucie, że znów mogę się rozczarować... 
Zawiodło mnie prawie to samo, co w zeszłym roku - czyli liczba wystawców. Na łódzkich targach wystawiała się 1/3 (ok. 56 stoisk) tego, co było w Warszawie (183 marki). Jasne, że to stolica, większy zasięg odbiorców, ale czemu np. łódzka firma Allepaznokcie nie bierze udziału  w tym wydarzeniu w swoim mieście? Przykre to:/
Ceny biletów - nie niskie, jak na to, co tam zastajemy. 15 zł bilet normalny, 10 zł ulgowy (w Internecie można było je kupić o kilka złotych taniej) - to i tak drożej, niż w 2012 r.
Zdziwiło mnie także to, że jedna z firm miała w sprzedaży straganowe lakiery do paznokci Safari, w cenie wyższej, niż zazwyczaj, kolejna zaś sprzedawała maski do włosów Kallos, drożej niż w Hebe. Nie wszystkie firmy działały w ten sposób, jednak niesmak pozostał...
Lubię swoje miasto, coraz częściej o Łodzi mówi się lepiej za sprawą murali, czy też zeszłotygodniowych iluminacji świetlnych, a tu przychodzą Targi i klops...
To, co udało mi się upolować pokażę Wam z bliska niebawem.

Dobranoc lub dzień dobry.
PODPIS