Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babska przystań. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babska przystań. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 kwietnia 2015

Post wnętrzarski + prośba o pomoc...

Witajcie,
dziś na szybko chciałam Wam pokazać postępy prac remontowych, bo już bardzo niedługo czeka Nas przeprowadzka. W związku z tym, będąc prawie na finiszu pozostało Nam dopasowywanie dodatków. W niektórych pomieszczeniach brakuje jeszcze paru dodatków, więc korzystając z okazji, chciałabym prosić o poradę doświadczone koleżanki :)

Wraz z mężem lubimy przestronne wnętrza. Podobają Nam się surowe wykończenia, (cegła, szarości, a'la lofty) w związku z tym postanowiliśmy Naszą nową łazienkę urządzić w stylu industrialnym.
*
To, co będzie ją wyróżniać na tle innych, to żywa cegła z przed kilkudziesięciu lat - prawdziwy okaz, nie jakieś tam plastiki z kastoramy...
*Wybaczcie proszę bałagan na umywalce, robiłam zdjęcie na szybko, ale to chyba normalne, że po babskiej łazience "latają" przybory do makijażu? ;)
Wygoda, relaks, to także ważny aspekt "łazienkowy", w związku z tym zdecydowaliśmy się na wannę, a nie nowoczesny prysznic. Nie ukrywam nie łatwo było znaleźć wannę artystycznie postarzaną, rodem z przedwojennych czasów, jednak i tym razem nie zawiodły Nas portale aukcyjne, na których można znaleźć wszystko... Zwróćcie uwagę na nietypowe nóżki wanny, z profilu wyglądające jak raciczki leśnych zwierząt.
Zrezygnowaliśmy też z drzwi, bo tak jak wspomniałam lubimy przestronne wnętrza, a i czas można zaoszczędzić na otwieraniu i zamykaniu.
Wisienką na torcie i dość eklektycznym dodatkiem jest Nasza deska sedesowa (mam nadzieję, że nikt z Was nie poczuje się urażony, że pokazuję takie rzeczy). Wiem, wiem, może ona budzić kontrowersje, jednak motyw kaczuszek kojarzy Nam się z beztroskim dzieciństwem, wakacjami na wsi, z resztą...czyż one nie są słodziutkie?
*
Jedynym problemem z jakim się zmagamy jest kolor dywanika do tego pomieszczenia, dlatego też chciałam prosić Was o poradę. Czerwony, czy może niebieski? Który kolor będzie odpowiedni, by nie popsuć charakteru tego wnętrza?

***
Teraz zapraszam Was do kuchni, tutaj też postawiliśmy na minimalizm. Motywem przykuwającym wzrok każdego z gości jest malunek 5D, soczyste jabłuszka. Nie były najtańsze, jednak jak widać są warte swojej ceny.
Kolor frontów doradził Nam projektant - stwierdził, że słoneczna żółć rozjaśni to niewielkie pomieszczenie i optycznie je poszerzy, a wraz z zieloną glazurą oraz Naszymi jabłuszkami na ścianie, stworzy efekt naturalny, świeży, niczym wizyta w sadzie pełnym plonów. Nie mam przekonania do tej żółtej barwy, trochę mi się gryzie z tym zielonym, jednak pewnie z czasem się przyzwyczaję.
Na górze, jak widać nie ma jeszcze szafki, powinna pojawić się na dniach. Jak widać nie malowaliśmy ściany, tam gdzie będzie ona wisieć, no bo po co?
Niech Was też nie zwiedzie zdjęcie - jeśli chodzi o zagospodarowanie przestrzeni. Szafki będą mieć głębokość 150 cm, a dzięki głębokim, wysuwanym na szynach koszom/szufladom (takich jak na reklamie) zmieścimy cały Nasz dobytek.
*
Już w kolejnym poście pokażę Wam Naszą sypialnię, czekam tylko jak dotrze przesyłka z cekinowym pledem na łóżko oraz szklana kula dyskotekowa, pełniąca funkcję żyrandola. W sypialni chcemy zaszaleć (:
*
Całusy, miłego dnia:)

wtorek, 17 marca 2015

Lajtowe przekąski #1 - Wykwintne placuszki otrębowe...

Kolejna nowa seria na mym Blogu, tak się rozpędziłam, a co... oby nie był to tylko słomiany zapał, trzymajcie kciuki pliska!
*
Tym postem chcę zapoczątkować przepisy, (to za duże słowo),  sposoby na przygotowanie z reguły niskokalorycznych posiłków, które można potraktować jako przekąskę, lekki lunch, bądź tzw. "zapchajdziurę" między śniadaniem, a obiadem.
Ponieważ od zeszłego roku moje odżywianie uległo zmianom na lepsze (w dosłownym znaczeniu tego słowa), a systematyczne, regularne jedzenie nie jest mi obce, tak też staram się w ciągu całego dnia "zorganizować" sobie 4-5 posiłków, które nie będą nudne, ani trudne w przygotowaniu, nie będą kosztowały milionów monet, a przy tym będą sycące, smaczne no i przede wszystkim zdrowe ;)

 *
Prościutki przepis nr 1 przedstawia wykwintne placuszki otrębowe. Bazą zawsze są placki (pewnie znane niektórym z przepisów Dr Dukana). Moje placki powstają z połączenia 3 łyżek otrębów (przewaga pszennych), jednej łyżki jogurtu greckiego (bądź naturalnego, co akurat pod ręką) oraz 1 jajka.
Ponieważ szybko nudzą mi się warianty smakowe postanowiłam urozmaicić te "gołe" placki serwując je bardziej na ostro/wykwintnie, toteż do podstawowego przepisu dodałam:
- odrobinę startego sera koziego
- dwa pikantne kabanoski drobiowe
- prażone pestki słonecznika, dyni
- nasiona chia
- dwie gałązki posiekanej świeżej pietruszki
- ździebko orzechów włoskich, nerkowca, sezamu
- przyprawy, masa ulubionych przypraw (w moim przypadku to czosnek niedźwiedzi, ostra papryka, curry, pieprz).
Wszystkie składniki mieszam w jednej misce i smażę bez tłuszczu na rozgrzanej patelni teflonowej, z obu stron max. 3-4 min Jedna łyżka masy to mniej więcej jeden placuszek. Z podanych proporcji wychodzi około 5-6 placków średniej wielkości.
Reasumując - syci, jest bardziej pełnowartościowe niż np. snikers, robi się szybko i łatwo, nie wymaga zdolności kulinarnych, można zjeść na ciepło i na zimno, jako "danie główne" bądź coś w rodzaju chlebka i konsumując z plastrem wędliny.
 
Proste, prawda?
PODPIS

niedziela, 15 marca 2015

Weekendowy post plotkowy nr 1...

Liczę się z tym, że zaczynam być tak samo wiarygodna jak tabloidy, ale po prostu doba zaczęła być dla mnie za krótka. 
Jeszcze w lutym wspomniałam Wam o różnych kosmetykach, o których chciałabym napisać coś więcej, ale obecnie tematem nr jeden są m.in. "a na ścianach to szary, czy może ecru? Cekol, czy Ceresit będzie trwalszy? Czy płytki z Opoczna są lepsze niż Paradyż?" Czy wiecie, że można kupić wylewki samopoziomujące? Czymże kuźwa jest "itong"? A i że w ciągu jednego popołudnia DA SIĘ objechać wszystkie łódzkie markety budowlane, ale drogerii kosmetycznych to już nie... Nawet nie wiem co dzieje się w "Na Wspólnej" - załamka... Teraz rozumiem problemy z jakimi borykają się bohaterowie TRUDNYCH SPRAW :(
I niech mi któryś facet powie, że to BABSKI świat, pełen kosmetyków i innych Naszych pierdół jest skomplikowany...
 *
Jest też kolejna kwestia, która pochłania mnie co jakiś czas. Mowa o kulinariach i testowaniu coraz to nowszych przepisów. Nawet słodkości - choć nigdy bym siebie o to nie podejrzewała. Popełniłam już banana bread, ciasto marchewkowe, a następna w kolejce będzie "Krówka" ;)
A gdy już przejdę wszystkie regały w "Kastoramie" i najem się słodkości po kokardki, to najzwyczajniej w świecie nie mam siły i chęci pisać, brak mi trochę motywacji, trudno wbić mi się w ten rytm i rutynę regularnych postów, a także odwiedzin Waszych blogów. Bardziej aktywna, choć to duże słowo jestem na instagramie, do którego Was odsyłam i zapraszam do obserwacji, o TU :)
*
Tym oto postem chcę zapoczątkować serię weekendowych notek plotkowych, które piszą się same, bez spięcia, nadęcia, gdzie luźno "pod spodem" będziemy mogły się porozumiewać tak po babsku.
*
Dajcie znać co u Was, jak humory dopisują przed Świętami, intensywnie zbliżającą się wiosną i faktem tego, że dzień coraz dłuższy? Co nowego, uwagi wartego w świecie kosmetyków, You Tube? A może znacie jakiś fajny kulinarny przepis wszech czasów? Będę też wdzięczna za linki do Waszych kont na IG, bym chociaż tam mogła Was nawiedzać ;)

Czekam na wieści.
Całuski.
PODPIS

poniedziałek, 2 lutego 2015

Co nowego w Babskiej Przystani...

Witka,
nie da się ukryć - trochę mnie tu nie było. Jak już wiecie, trochę się u mnie pozmieniało, w życiu
i umyśle. Czas to jedyne lekarstwo w chwilach bezsilności i bezradności, niekiedy nie da się przyspieszyć czy opóźnić pewnych działań. Dziś właśnie przyszedł dzień, w którym poczułam, że chcę, że mam ochotę znów omieść z kurzu i pajęczyn mojego bloga, spróbuję...
---
Ponad pół roku temu, gdy promienie słońca smyrały po twarzy, tak sobie szłam, szłam, aż wyszłam... za mąż. Nigdy nie byłam "tradycyjną" Panną Młodą, bardziej określiłabym siebie jako ta zbuntowana, która lubi organizację "po swojemu". W związku z tym Nasze przyjęcie zaplanowaliśmy i urządziliśmy w niecałe pół roku bez większych przeszkód, po Naszej myśli, bez wydziwów, zbędnych stresów, gołębi (nie daj Bozia z rozwolnieniem), czy ludzi na szczudłach (choć wiadomo, każdy lubi co innego, szanuję to). 
Dzięki pomocy Bliskich oraz dobrej, z góry założonej organizacji i doprecyzowaniu tego, czego oczekujemy Nasze przyjęcie nieskromnie oceniliśmy na fajną imprezę.
W kwestii babskich przygotowań, o ile będzie takie zapotrzebowanie napiszę w kolejnych notkach.
---
Kolejnym niusem może być także zmiana koloru włosów - tak właśnie. Platynowa blondynka to pewien rozdział w życiu, który został zamknięty. Nie wiem czy kiedykolwiek powrócę do dawnej stylówki, na razie odpowiada mi bieżący look, tj. szatynkowo-sprany blond.
Okazało się, że potrafię nie farbować odrostów co miesiąc, że są inne odcienie poza najjaśniejszym z najjaśniejszych blondów, a na bank ta odmiana wyjdzie mnie i moim włosom na dobre.
Aktualny kolor włosów - średni popielaty blond
Powyższe zdjęcia przedstawiają efekty 4 koloryzacji różnymi farbami, które przetestowałam na swej głowie. O nich również zamierzam napisać coś więcej.
---
Przez ostatnie ponad półrocze zmienił się także trochę mój kosmetyczny gust. Nie uwierzycie pewnie, ale okazało się, że można zaprzestać kupowania nowych lakierów do paznokci będąc lakieromaniaczką. Metodą prób i błędów doszłam do tego, że kosmetyki kolorowe to nie sens życia, ilość staram się przedkładać na jakość, często wracam do sprawdzonych perełek, a odwiedziny Rossmanna, czy Hebe traktuję jak święto lasu ;) Ponieważ chomikowanie niegdyś było obsesją, zapasów różnorakich kosmetyków mam po kokardki.
Oczywiście skłamałabym pisząc, że nie testuję, nie wypróbowuję, że nie kuszą mnie nowości, to też parę perełek czeka na odpowiedni moment, by wystąpić, w którymś z moich kosmetycznych postów.

---
 Wiem, że winny się tłumaczy, ale, że czuję się winna, to nie mam wyjścia.
Ostatnie miesiące obfitowały w zbieranie inspiracji, pomysłów, sprytnych rozwiązań zagospodarowania Naszego nowego domku.
 Jesteśmy w trakcie generalnego remontu i coraz większymi krokami zbliżamy się do "kolorowania" mieszkania i urządzania go.
Wraz z wiekiem zmieniły się me gusta, zapotrzebowanie. Wybory są bardziej dojrzałe, zebrane doświadczenia pozwalają unikać poprzednich błędów. Mimo to wciąż nie posiadamy na tyle głębokiej wiedzy, by nie skorzystać z rad bardziej doświadczonych, pomysłów bardziej pomysłowych, którzy lubią wnętrzarskie pogawędki, sami przeszli przez remontowe rewolucje, co to szpachla w dłoni i gips we włosach im nie straszny.
Źródło: Internet
---
Nie da się ukryć, że i blog przyodział neutralne barwy. Chyba na stare lata, (toż to kawał 3-letniego bloga) tak jak jego właścicielka, dojrzał do pewnych zmian, które są potrzebne. Z resztą, czarny wyszczupla ;) co sądzicie?

---
Mam nadzieję, że taka drobna zapowiedź przyszłych notek (po pierwsze) zmobilizuje mnie do systematyczności, a także (po drugie) zachęci  zainteresowane osoby do lektury, odwiedzin i wspólnych interakcji.

---
Całusy.
PODPIS
P.s. Dziękuję przeserdecznie wszystkim Czytaczom, którzy są, byli, poczekali, uszanowali mą prywatność. To było i jest dla mnie bardzo ważne! Strasznie się cieszę, że mogę powrócić na "stare śmieci" i czuć się komfortowo i swojsko. WIELKIE DZIĘKI!!!

niedziela, 4 maja 2014

Ulubione w kwietniu...

Jak zwykle niesystematycznym krokiem weszłam w maj. Mój kwiecień był długi, intensywny i w sumie cieszę się, że już się skończył. Koniec kwietnia uraczył Nas masą drogeryjnych zniżek, z których odrobinę skorzystałam, ale teraz czas przedstawić faworytów minionego miesiąca.
Tym razem grono skromne, ale to przecież nie ilość się liczy. Szczerze niełatwo było mi wytypować kandydatów tak, by nie dublować ulubieńców, którzy byli już publikowani. Chyba na starość zrobiłam się monotonna.
Na pierwszej pozycji uplasowała się dwufazowa odżywka bez spłukiwania z nawilżającej serii Moisture polskiej marki Chantal. Kosztuje nieco ponad 10 zł, ułatwia rozczesywanie włosów, łatwo się ją aplikuje, a na dodatek tak niesamowicie pachnie (coś jakby owocowa Hubba Bubba).
Kolejne miejsce przypadło lajnerowi L'Oreal. Produkt ten zakupiłam dokładnie w maju 2012 i do dziś spisuje się u mnie bez zarzutu. Nie wysechł, jest kremowy, tak samo jak na początku (niekiedy dodaję Duraline z Inglota, by go rozwodnić). Nie podrażnia, nie ściera się, jest wydajny (została mi jeszcze ok. 1/3 opakowania. To było dobrze zainwestowane 18 zł!
Lajner miał w zestawie pędzelek, jednak wg mnie nie ułatwia on aplikacji. Sama zwykle nakładam jednym z poniższych trzech pędzli, wymiennie.
Moje graślate kreseczki wyglądają następująco:)
Na ostatnim miejscu, ale wciąż na podium są chusteczki do demakijażu z płynem micelarnym Cleanic. Świetnie sprawdzają się w podróży, albo wtedy, gdy zmycie demakijażu jest takim wyczynem, jak zdobywanie Mount Everest :) Fajnym rozwiązaniem jest plastikowe zamykanie (a nie ten odklejający się rzepek). Skóra po demakijażu dobrze oczyszczona, nie jest podrażniona, a o to w tym chodzi.
A na deser... dosłownie i w przenośni przedstawiam niekosmetycznego ulubieńca - sorbet z malin - niebo w gębie. Dostępny w sieci sklepów Aldi za niecałe 8 zł. Przepyszny!



A Czytaczki jak spędziły majówkę?
Pozdrowienia!
PODPIS

piątek, 3 stycznia 2014

Gwiazdkowości, czyli co Mikołaj w worku przyniósł...

Osobiście lubię podpatrywać czym Was uraczył Święty, to też postanowiłam pokazać swoje mikołajowe dary :)
W tym roku Santa był wobec mnie wyjątkowo wylewny... sam na siebie ukręcił bata, bo tegoroczne prezenty rozpuściły mnie jak dziadowski bicz! Jeśli macie ochotę zobaczyć co znalazłam pod choinką zapraszam do dalszej części notki.

czwartek, 2 stycznia 2014

Babska paplanina + WYNIKI konkursu "2 urodziny Babskiej Przystani"...

Dzień dobry, cześć i czołem, witajcie w Nowym Roku.


Pierwszy post 2014 r. winien być postem o noworocznych postanowieniach, jednak jedyne co postanowiłam kilka minut po 24:00, to to, by nic sobie nie postanawiać, tylko po prostu dążyć do swych celów, marzeń, pomagać im się spełniać, o ile mam takie "moce".
Konsekwencja, systematyczność nie zawsze idzie ze mną w parze, więc mówienie sobie po raz kolejny "od jutra się odchudzam", będę codziennie pisać notki, mija się z celem... Wolę to rzeczywiście robić, a nie tylko sobie obiecywać, gdybać - od słów, do czynów! :) 
A Wy sobie coś postanowiłyście w Nowym Roku?

***
Zmieniając temat, 30 grudnia 2013 r. zakończył się urodzinowy konkurs na Babskiej, do którego namolnie Was zapraszałam. W konkursie wzięło udział 48 osób.
Przybyło też sporo Obserwujących buź - witam ciepło! Mam nadzieję, że to nie "sztuczny tłum" ;)

Urodzinową nagrodę otrzymuje:


Czekam na adres, gratulejszyn! ;)

Dziękuję serdecznie wszystkim Babeczkom za udział w konkursie, zapraszam za rok, na kolejną edycję!

Tym optymistycznym akcentem zakończę na dziś, leniuchuję dalej...
A Wam życzę samych cudnych chwil w 2014, aby wszystko szło po Waszej myśli!
Całuję!
PODPIS

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Przypomnienie o urodzinowym konkursie na blogu BABSKA PRZYSTAŃ...

Hej ho, chciałam tylko przypomnieć, że dziś, o godzinie 23:59 nastąpi zakończenie urodzinowego konkursu na Babskiej Przystani.

http://babskaprzystan.blogspot.com/2013/11/2-urodziny-bloga-babska-przystan-konkurs.html

Wystarczy kliknąć w ten LINK, by przenieść się do urodzinowego postu i tam zostawić swoje zgłoszenie:)

Gorąco zapraszam!
PODPIS

wtorek, 24 grudnia 2013

Ho, ho, ho...

Babeczki, babeczkowi, dziś bez zbędnych ceregieli życzę Wam cudownych, kolorowych i przede wszystkim rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, takich o zapachu zupy grzybowej, pomarańczy, cynamonu i choinki.


Pojedzcie, odpoczywajcie, radujcie się... :)
 PODPIS

piątek, 20 grudnia 2013

Babskim okiem - najciekawsze aplikacje na androida...

Hej ho,
od dziś zaczynam ferie świąteczne, mam nadzieję, że dzięki temu nadrobię masę zaległości w blogosferze! Na dobry początek, luźna niekosmetyczna notka:)
 ***
Odkąd stałam się pełnoprawną posiadaczką smartfona z systemem android (mimo zarzekania się, że marka Nokia zawsze będzie moją ulubioną) moje życie zmieniło sens. Piszę to oczywiście z DUŻYM przymrużeniem oka, jednak, to ile możliwości daje zwykły telefon, przechodzi moje najśmielsze oczekiwania.
Od zawsze byłam gadżeciarą, a telefon (niegdyś służący jedynie do rozmów telefonicznych, w porywach do SMSów) stał się dla mnie urządzeniem wielofunkcyjnym, a nawet narzędziem pracy. Aparat w moim mniemaniu poza podstawowymi funkcjami musi mieć w porządku aparat fotograficzny, musi być moim odtwarzaczem MP3, dyktafonem, albumem zdjęć, a czasem spełniać prozaiczne funkcje rozrywkowe.
Jako, że ulubionych gier na razie nie mam za wiele, po długim wstępie przejdę do meritum i w notce tej przedstawię najfajniejsze wg mnie aplikacje, które dostępne są na urządzeniach z systemem android.
Przyznam szczerze, że mam ich sporo (liczę jednak na wyrozumiałość dziewczyn siedzących w światku blogowym:)

SOCIAL MEDIA
Ten dział nie wymaga raczej przedstawiania -  to dla mnie podstawowe środki komunikacji ze znajomymi, nieznajomymi, z Wami, po prostu z całym światem:)
  • Facebook
  • Messenger
  • Gadu Gadu - jeden z moich pierwszych komunikatorów internetowych, którego numer "narodził się" w jednej z kafejek internetowych i jest ze mną do dziś.
  • Instagram - ostatnimi czasy najulubieńsza, prosta w obsłudze apka, dla wzrokowców, fanów samojebek:) nieabsorbująca "zabawa" w dodawanie zdjęć o KAŻDEJ tematyce.
  • Menadżer stron
  • Twitter
  • Viber - jedno z odkryć ostatniego półrocza - świetny komunikator, umożliwiający wysyłanie wiadomości tekstowych, obrazkowych, a także dzwonienie za free na Viber (czyli między osobami, które również korzystają z tego programiku i są online. Aplikacja sprawdza mi się głównie przy kontaktach ze znajomymi, którzy mieszkają za granicą.
  • YouTube

ŻYCIE
  • Latarka - niepozorne, magiczne urządzenie, niezawodne w lesie, podczas montowania żyrandola, czy zaglądania w zakamarki swego pokoju/domu/przestrzeni podwersalkowej.
  • PDF document scaner - konwerowanie zdjęć (np. dokumentów) na plik pdf.
  • TwojaPogoda - niby nic nadzwyczajnego, ale... mega wygoda podczas urlopu - dokładna prognoza pogody teraźniejsza/godzinowa/7-dniowa.
LajfSTAJL

  • Ceneo - porównywarka cen
  • Foodpanda - bardzo ciekawa i dobrze zapowiadająca się apka dla głodomorów. Wiele jadłodajni w jednym miejscu. Wpisujesz lokalizację, w której się znajdujesz, aplikacja pokazuje Ci najbliższe restauracje, przeglądasz menu, wybierasz, zamawiasz online, czekasz na dostawę, otwierasz drzwi, płacisz i szamiesz :)
  • Jakdojade.pl - komunikacyjny przewodnik (niezastąpiony dla zagubionych podróżników komunikacją miejsą i nie tylko:)
  • KWC - kosmetyczna encyklopedia, albo ładniej mówiąc, wirtualna księga z dokładnym opisem, recenzjami wszystkich kosmetyków, kolorowych, czy pielęgnacyjnych, te z najlepszymi opiniami pretendują do tytułu Kosmetyków Wszech Czasów.
  • Kuponyrabatowe.pl -masa zniżek wielu sklepach do podejrzenia w jednym miejscu
  • ProgramTV - nie wiem czy tłumaczenie jest niezbędne? ;)

Większość z tych aplikacji możecie podejrzeć na komputerze, a nie tylko na telefonach, czy tabletach.

Z androidem zaprzyjaźniam się dopiero, albo aż od 9 miesięcy, a on wciąż mnie zaskakuje. Coraz to nowsze, ciekawe bardziej, lub mniej aplikacje, które ułatwiają Nam życie codzienne - i to lubię.
Osobiście lubię "podglądać" co inni mają w swoich smartfonach, bo zawsze można znaleźć coś ciekawego. 

Napiszcie mi proszę o swoich ulubionych apkach, do których zaglądacie najczęściej.

Ściskam.
Udanego weekendu.

Nieustająco zapraszam na swój konkurs (klik w zdjęcie poniżej).


http://babskaprzystan.blogspot.com/2013/11/2-urodziny-bloga-babska-przystan-konkurs.htmlPODPIS

środa, 11 grudnia 2013

Moje włosowe metamorfozy...

Święta idą, koniec roku się zbliża, zebrało mi się na wspominki... 
Przygotowywanie takiej notki, opatrzonej w zdjęcia z dawnych dekad przywodzi na myśl masę wspomnień i chęć powrotu do dziecięcych/młodzieńczych lat...ale cóż począć? Starość nie radość...młodość nie wieczność...
Tak też mi się na stare lata zebrało na chęć zmian... Aby nie był to post wzruszający, ocierający się o prywatę napiszę o zmianach jakie zaszły na mojej głowie.
Zainteresowanych zapraszam do dalszej części...

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Fotomix nr 11...

Hejka.
Po intensywnym, przygnębiającym listopadzie przyszedł czas na pachnący cynamonem, piernikiem i pomarańczami grudzień. Każdy miesiąc ma w sobie coś. Ostatni miesiąc przeminął mi jak zwykle pod znakiem nudzingu, kukingu i relaxingu, co zrelacjonuję Wam poniżej:)

Kuking - okres jesienno-zimowy sprzyja robieniu zup. Królową zup jest u mnie pomidorowa, cytując klasyka "ja, uwielbiam ją...", na środkowej fotce widać także krem marchewkowo-imbirowy, który kosztowaliśmy na nieparapetówce u Oli i M. - był przepyszny i mimo, że nie zjadłam dwóch talerzy do mixu zdjęć wkleił mi się dwa razy:)) Tak mi się spodobały zupo-kremy, że zrobiłam swój brokułowo-kalafiorowy - był niezły. Do tego pikantno-czosnkowe grzanki domowej roboty, mmm... kolejno, na horyzoncie widać kulinarne innowacje Pomocnej Dłoni - chętnie podzielilibyśmy się przepisem, ale tak improwizował, że chyba nie byłby w stanie odtworzyć tego kurczaka, z granatem, pomidorami w puszce, czosnkiem, cebulą, ostrą papryką, rukolą i sama nie wiem czym jeszcze, ale smaczne było :) Mamusine kolorowe babeczki, codzienne śniadanko i kurde znów włoszczyzna:/
Nudzing - odświeżyłam kolor włosów, ale to żadna nowość, dałam się też pokłuć, ale to dla swojego dobra ;) stworzyłam list do Mikołaja, i praktycznie skompletowałam już świąteczne paczuchy. Pomału zaczęłam także upiększać domek świątecznymi akcentami, od razu milej się zrobiło...
Relaxing - w ramach tego czciliśmy urodziny Pomocnej Dłoni, zamiast tortu był Babeczek oraz żubrówkowo-jabłkowy kompot ;) Wspomniane wyżej ozdoby umilały leżing  z głową na poduszce, znalezionej kilka tygodni wcześniej w lumpku, za 6 zł. Na Mikołajki zaś uraczyłam się przepiękną gwiazdą betlejemską z Leroy Merlin, (szczerze polecam), zaś Mikołajkowie zapewnili mi nową lekturę w romantycznym stylu oraz gwieździste oświetlenie, które na bank spisze się jako tło do zdjęć na bloga.
 Bieżący miesiąc zasuwa jak szalony, mam nadzieję, że moja "systematyczność notkowa" za nim nadąży:)
 A Wy lubicie grudzień?

Całusy.
 PODPIS
Jakby ktoś jeszcze nie wiedział - Babska przystań z okazji swoich drugich urodzin zainicjowała konkurs! Zachęcam do wzięcia udziału :)
http://babskaprzystan.blogspot.com/2013/11/2-urodziny-bloga-babska-przystan-konkurs.html