Pokazywanie postów oznaczonych etykietą la roche posay. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą la roche posay. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lipca 2013

Zakupy apteczne - Avene, Biotebal 5, La Roche Posay, witaminy, Vichy...

Jak przystało na hipochondryczkę, moja kosmetyczka z lekami jest jeszcze szersza, niż ta z kosmetykami. Lubię być po prostu przygotowana na każdą ewentualność - jednak, gdy przychodzi co do czego, nie mam nawet jednej pastylki na ból głowy:/
Tym razem wizyta w aptece miała na celu zakup głównie kosmetyków pielęgnacyjnych, tych polecanych do cer wrażliwych, problematycznych (czyt. mojej), a korzystając ze sposobności nabyłam inne, ulubione różności do faszerowania się.
Zatem od początku:
Witamina B1 - kupuję ją co roku, w okresie letnim - po co? By przestrzec się przed okrutnymi komarami, które atakują z każdej strony. Już po tygodniu łykania choćby jednej tabletki dziennie skóra zaczyna specyficznie pachnieć - trochę jakby słodko, a komary najwidoczniej nie lubią słodyczy:))
Moja wit. B1 ma 3 mg - mocniejsze dawki są już na receptę. Można też zakupić komplet witamin B, mają one bowiem takie samo działanie. 
Odkąd zażywam tę witaminę nie mam ani jednego bąbla, komary siadają, ale nie mają na mnie ochoty;)
Biotebal 5 - nie wiem, czy muszę go tutaj jeszcze przedstawiać? Moja ulubiona kuracja regeneracyjna do włosów - tym razem w nowym opakowaniu. 5 mg zawartość biotyny w tych tabletach - to najwyższa dawka, jaką można dostać w aptecznych suplementach, a biotyna to źródło, odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie skóry oraz włosów - jeśli więc, któraś z Was boryka się z problemem wypadania włosów, łamliwością paznokci, czy pogorszeniem stanu ceru - być może doskwiera Wam niedobór biotyny.
Otrivin - skusiłam się na ten produkt po rekomendacji znajomych - pomaga zatkanym nosom, alergikom, a także chorowitkom. Dozuje się go poprzez wtryśnięcie do nosa - niestety kropelki, często wpadają do gardła, a tego bardzo nie lubię - nie mniej - działa natychmiast.
Vichy Capital Soleil - emulsja ochronna matująca do twarzy SPF 50+ 50 ml - po przetestowaniu próbki - z polecenia jednej z Blogerek - zakochałam się - krem idealny do twarzy, nie tylko matuje, ale i chroni buzię przed słońcem, a także stanowi dobrą bazę pod makijaż - krem pretendujący do miana osobistego KWC.
La Roche Posay - Effaclar duo krem - 40 ml - preparat zapobiegający powstawaniu zmian trądzikowych, eliminujący niedoskonałości, odblokowujący pory.
Kolejne opakowanie -  skutecznie działającego kosmetyku aptecznego.
Korzystając z możliwości zakupiłam także miniaturki kosmetyków pielęgnacyjnych, które świetnie sprawdzają się w podróży, na urlopie, a i cenę mają zwykle bardziej przystępną, aniżeli pełnowymiarowe opakowania.
Avene, płyn micelarny 2x25 ml - do przemywania, twarzy, lekkiego demakijażu.
Vichy, woda termalna 50 ml - doskonale sprawdza się w upalne dni, do odświeżenia facjaty.
La Roche Posay - oczyszczająca pianka do twarzy - bardzo lubię różnej maści pianki do buzi - tej jeszcze nie miałam - chętnie ją sprawdzę;)
W gratisie wciśnięto mi jeszcze kosmetyczkę, świetnie sprawdzi się na plaży :) ach te gratisy...
Zakupy robione były przeze mnie lub bliskich, w aptekach stacjonarnych/internetowych z odbiorem osobistym w Łodzi. Ceny w Waszych aptekach mogą się ZNACZNIE różnić (z dnia na dzień) - polecam korzystać z wyszukiwarek cenowych - OKAZJA to moje drugie imię:).

*Przed zażyciem jakiegokolwiek lekarstwa przeczytaj ulotkę, bądź skonsultuj to z lekarzem lub farmaceutą - co by sobie nie zaszkodzić.

Jeśli chciałybyście poznać moje (nieco dłuższe) zdanie na temat, którejś pokazanej rzeczy, to dajcie znać.

***
A Wy lubicie robić zakupy w aptekach? Może znacie jeszcze jakieś fajne kolorowe tabletki, które mogłybyście mi polecić:))
Całuję.
Hipochondryczka...
PODPIS

czwartek, 6 grudnia 2012

Madziołajki, czyli zdobycze ostatnich tygodni...

Ho Ho Ho...Mikołajki Mikołajkami, ale dziś przestawię Wam moje zakupy, prezenty, zdobycze małe i duże, których się troszkę nazbierało ostatnimi czasy.

Na początek może chwila chwalipięctwa.
Udało mi się zająć drugie miejsce w rozdaniu u Kasi. Urzekające nagrody już czynnie przeze mnie użytkowane:
Kolejno, poszczęściło mi się na blogu u Anek, gdzie nagrodą był zestaw pędzli do makijażu oczu ECO Tools.
Nagroda ewidentnie trafiła w me gusta. Nie dość, że uwielbiam pędzle, planowałam wymianę swych starych, na nowe, to jeszcze jedna z ulubionych marka EcoTools - normalnie przyspieszone prezenty gwiazdkowe.
***
Jeszcze raz, z tego miejsca dziękuję i Kasi i Aniom za prezencioszki. Jestem żywym dowodem na to, że można wygrać, wystarczy tylko odrobina chęci, no i może troszkę fart:P
Limit wygranych na rok 2012 zapewne wyrobiłam, zachęcam jednak Was do brania udziału w konkursach (oczywiście z rozsądkiem, nie popadając ze skrajności w skrajność).
***
Kosmetycznie...

Zamówienie z Avonu:
Z serii PLANET SPA - aksamitny eliksir do kąpieli Szampan i Tajski Kwiat Lotosu, pojemność 250 ml ok. 20 zł.
Bardzo przyjemnie pachnie, jednak cena, nie jest adekwatna ani do jakości, ani do ilości produktu - raczej był to mój jednorazowy wybryk.


Świąteczny zestaw żel pod prysznic + mydło Celebrate me, boski świąteczny zapach, jakby jabłka,z  cynamonem. Od razu będzie klimatycznie.
Koszt ok. 15 zł komplet.
Tradycyjnie zamawiam raz na jakiś czas komplet pielęgnacyjny dla stópek, tym razem krem + peeling + kąpiel dla stóp o zapachu porzeczek i wanilii (niesamowite połączenie), czyli wszystko, co lubię. Cena zestawu 20 zł.

Będąc w temacie zamówień katalogowych - Oriflame.A tam, mój najukochańsiejszy tusz Wonder, o którym Wam tu chyba jeszcze nie wspominałam, ale wszystko przed Nami...
Obecnie w promocji za 16,90 zł.
Do kolekcji balsamów pielęgnacyjnych do ust dołączyło jajeczko w wersji karmelowej, mmm... pycha:D Cena to 9,90 zł/15ml - oferta limitowana.
Następna spowiedź tyczy się odwiedzin w stacjonarnym sklepie AllePaznokcie - nawet nie wiecie ileż tam ciekawostek - normalnie aż w głowie się kręci, a zapachy, babski raj krótko mówiąc.
Jako, że akcja OSZCZĘDZAMY NA ŚWIĘTA trwa skromniutko wybrałam parę różności...
 Dla objaśnienia instrukcja rysunkowa:
 Jeśli, któraś z Was miałaby ochotę na poznanie powyższych produktów i zobaczenie, jak zachowuje się lakier termiczny na pazurkach, bądź też obejrzenie ohydnego efektu zamszowego manicure, czy też nieudolne ozdabianie moich szponów tym wszędzie rozsypującym się kawiorkiem dajcie znać:)

 Ach... ten Rossmann, kusi i nęci... jakiś czas temu skusił mnie promocją na suchy szampon Isana (jakieś 5 zł z hakiem). Nie będę się jednak za wiele rozwodzić na jego temat, zostawię sobie parę słów na post porównawczy z suchym szamponem Batiste.
A potem, wiecie co było? -40% off na kolorówkę wielu kosmetycznych marek (o czym pisałam Wam na BABSKIM FEJSIKU). Widziałam, że wiele dziewcząt blogerek owocnie skorzystało z oferty, ja jednak grzeczniutko, skromnie zaopatrzyłam się w czarny, żelowy liner z Rimmel, puder w kamieniu Affinitone z Maybelline w kolorze 24 Golden Beige oraz na zapas zakupiłam ukochany chabrowy lakier z Miss Sporty, w numerze 320.

Jako, że po poprzednim poście wiecie już, że mam słabość do drobinek, co by... shine bright like a diamond, albo chociaż jak bożonarodzeniowa bombka, to sobie zakupiłam waniliowo pachnącą mgiełkę z H&Mu, za całe 14,90, fajnie komponuje się z innymi duperelami łazienkowymi na półeczce;)
W SuperPharm skorzystałam z bieżącej promocji -25% na produkty La Roche Posay i zainwestowałam w podkład Toleriane Tint, (z polecenia) w numerze 11. Na razie się zapoznajemy, nie wiem co z tego wyjdzie, nie omieszkam jednak dodać swej opinii za jakiś czas, jak mają się efekty Naszej współpracy. Na razie jest good;) ale nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca.

 



I niekosmetycznie...

Literatura...
Może nie jestem zawziętą czytaczką, jednak gdy pochłonie mnie jakaś dobra książka, odpuszczam nawet korzystanie z Internetu (dajecie wiarę?:)
Tak właśnie było z pozycją pt. "Stokrotki w śniegu", którą poleciła mi blogerka Kosmetasia.
Przepiękna historia, w sam raz do przeczytania w okresie przedświątecznym, coś w stylu współczesnej wersji Opowieści wigilijnej... nic więcej nie mówię, po prostu warto przeczytać! A czyta się jednym tchem.

Także z polecenia Kosmetasi zaopatrzyłam się w kolejną pozycję Evansa "Szukając Noel", a także uposażyłam domową biblioteczkę w brakujące pozycje mojego ulubionego N. Sparksa.
Księgi czekają na razie na swą kolej.
 
Dla zdrowotności nabyłam nowoczesne bańki chińskie. "Dziecinnie proste w użyciu", przy masażach leczniczych, czy relaksacyjnych, w domowych warunkach. Komplet 4 baniek to koszt ok. 17 zł.

Najbardziej bawi mnie efekt uboczny, czerwone kółka na plecach po bańkowej zabawie;) to coś dla osób, które lubią motyw kropek :))
A tak na poważnie delikatny masaż, koniecznie w połączeniu z olejkiem daje odprężenie.

A na zimowe, mroźne dni (a w przyszłym tygodniu ponoć będą ponad -10 stopniowe mrozy w centralnej Polsce) lipowa herbatka odpornościowa.
Kończąc tę epopeję zapraszam (i zapewne będę się powtarzać, więc uzbrójcie się  w cierpliość, pliz!) na URODZINOWY KONKURS BABSKIEJ PRZYSTANI.
Zachęcam do wzięcia udziału:)

CU:)
eM.