Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nivea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nivea. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 września 2013

Czy balsam innowacyjny jest rewelacyjny? Recenzja balsamu pod prysznic Nivea...

Hej ho. W wakacje kuzynka uraczyła mnie próbką nowego produktu Nivea - balsamem pod prysznic. Polubiliśmy się, dlatego szybko zainwestowałam w pełnowymiarowy produkt. Udało mi się wbić w promocję Rossmanna i za 400ml butlę zapłaciłam ok. 18-19 zł. Parę dni później blogo i vlogosferę opanował szał na ten produkt, dlatego też postanowiłam poczekać z moją recenzją i dokładnie zapoznać się z wadami i zaletami tego balsamu. Jaki był tego skutek? Ano, już Wam piszę...
***
Zaczynając od początku - czym jest balsam pod prysznic Nivea i jak go używać?
Innowacyjność tego smarowidła polega na tym, iż używamy go zaraz po umyciu ciała dowolnym żelem - na wilgotną skórę, na kilka chwil, a następnie spłukujemy go wodą. Balsam ma zapewnić Nam "uczucie jedwabiście miękkiej skóry".
Produkt ten przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry (choć producent wypuścił dwa warianty - BIAŁY - nawilżający, dla skóry normalniej i suchej oraz GRANATOWY - odżywczy, dla suchej), występuje w dwóch wariantach zapachowych - każdy z nich jest neutralny, świeży i przyjemny - typowy dla uniwersalnych kosmetyków Nivea.
Konsystencja nie wyróżnia się spośród balsamicznego tłumu.


Pojemność, cena, dostępność:
Tak jak wcześniej wspomniałam, skusiłam się na największy rozmiar 400ml - gdzie cena tej butli waha się w granicach 18-25 zł - w zależności od miejsca zakupu.
Na półkach sklepowych znaleźć możemy także mniejsze, 250 ml wydanie, za ok. 13-17 zł.
Produkt jest ogólnodostępny, w drogeriach typu Hebe, Rossmann, Super Pharm, być może w mniejszych sklepikach także, ale nie miałam możliwości tego sprawdzić.
Dla zainteresowanych skład:
Moja opinia o produkcie:
Swój stosunek do tego balsamu określiłabym jako ambiwalentny. Po jednorazowym użyciu próbki, byłam zachwycona - stwierdziłam, że to będzie mój ulubiony kosmetyk lata, a może i nawet całego roku. Brak konieczności wklepywania w siebie różnych balsamów, przy 30-stopniowych upałach - brzmi jak bajka, prawda?
Niestety, ten jakże jedwabisty efekt miękkości skóry jest bardzo przyjemny w ciągu pierwszych 30 minut od użycia, potem niestety znika, wraz z przyjemną wonią kosmetyku.
Zawiodłam się także na wydajności produktu - używając go codziennie, nawet ta wielka butla może nie "dożyć" miesiąca.
Pomimo wymienionych mankamentów, nie skreślam tego produktu całkowicie. To ciekawa alternatywa, dla tradycyjnych balsamów, osoby korzystające na co dzień z prysznica, a nie wanny, również mogą faworyzować ten kosmetyk, fajne jest także to, że nie pogardzi nim także mężczyzna, ponieważ zapach nie jest babski;)
Ciekawy produkt dla kobiet lubiących nowinki kosmetyczne, nie lubiących tradycyjnych balsamów, fajny upominek na drobną okazję, dla osoby w każdym wieku, (może za wyjątkiem dzieci)
Ocena ogólna: 3+/5.
 
Ciekawostki:
Próbowałam zastosować pierwszy lepszy tradycyjny balsam pod prysznicem, lecz niestety efekt był marny,a w sumie w ogóle go nie było...
Nie mogłam także powstrzymać się i nie sprawdzić, jak balsam Nivea będzie działał jako produkt do golenia nóg - i tu się zawiodłam - gęsta, ciężka konsystencja zapchała mi maszynkę;)
***
Znacie te balsamy? Jaka jest Wasza opinia na ich temat? A może nie znacie i... żałujecie, czy nie?
Całuję.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Zdobycze kosmetyczne ostatnich tygodni - Avon, Cleanic, Hebe, Rossmann, itp...

Okres wakacyjny w moim przypadku sprzyja oszczędzaniu na kosmetykach kolorowych. Po ostatniej promocji -40% w Rossmannie obkupiłam się po kokardy i na razie niczego nie potrzebuję - na szczęście dla portfela. Jednak pielęgnacja w okresie wakacyjnym gra u mnie pierwsze skrzypce, to też dziś pokażę Wam co nowego mieszka w mojej łazience.
Na początku zamówienie z Avon oraz dwie wizyty w Hebe i Rossmannie.
Isana - pianka do golenia, maszynki jednorazowe BIC Miss Soleil
Nie wiem, jak to możliwe, że wcześniej nie miałam ochoty przetestować na własnej skórze brzoskwiniowej pianki do golenia, którą polecała mi koleżanka. Ma fajny zapach, gęstą konsystencję, skóra po depilacji jest miła i gładka - mało tego - produkt w promocji kosztuje jedyne 3 zł z hakiem - dobrze ulokowane pieniądze;) W torturach goleniowych pomagają maszynki BIC, których nie używałam chyba ze 100 lat. Te są chyba jakieś wypasione, bo 4 szt. kosztowały ok. 10 zł. Cechuje je wielka plastikowa, wyprofilowana rączka, przyozdobiona motylami (dość wygodna do trzymania) oraz potrójne ostrza i podwójny pasek nawilżający z witaminą E, które zapewniają bezproblemową depilację, eliminując ryzyko podrażnień).

Kolejna wizyta w Rossmannie obrodziła w nowy żel do kąpieli (3zł), fa w sztyfcie (7zł) i hennę do rzęs w kremie (6,50zł) - wszystko akurat było w promocji, więc żal było nie brać;)
W Avonie zamówiłam komplet czyściocha - cytrusowy żel i nawilżającą mgiełkę do ciała, za ok. 8 zł.
Nie ukrywam - trochę tych rzeczy do kąpieli/pod prysznic się nazbierało, jednak, higiena osobista to ważna sprawa w upalne dni - szkoda jednak, że nie każdy o tym pamięta :/

Ponad miesiąc temu otrzymałam także, w prezencie zestaw żel + peeling do ciała o zapachu kokosa - zapach nie jest chemiczny - ba, po umyciu czuję się jak Rafaello :)
Ten wpis ewidentnie ukaże to, jak bardzo ulegam wpływom innych. Produkt, o którym wspomnę poleciła mi kuzynka.
Mowa o balsamie do ciała Nivea, który stosuje się po kąpieli pod prysznicem. Nie będę się rozwodzić na jego temat, bo zamierzam napisać odrębną notkę, jednak już teraz napomknę, że podczas ciepłych dni robi robotę! Produkt 400ml do upolowania na promocji od 18 do 20 zł.

Na zakończenie kolejny prezent. Firma Cleanic doskonale wpasowała się z paczką do testów swoich najnowszych wynalazków. Dezodoranty w chusteczkach, chusteczki do demakijażu, nawilżające, odświeżające, do higieny intymnej, mini płatki i innowacyjne patyczki do uszu - nic tylko się czyścić;)) Jako, że obecnie przebywam na urlopie mam szansę przetestować te rzeczy w ekstremalnych, polskich tropikach;)

Tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami życząc miłego tygodnia;)
Dajcie znać co nowego wpadło do Waszych kosmetyczek.
Pozdrawiam ciepło.

PODPIS

sobota, 20 kwietnia 2013

Kwietniowe łupy kosmetyczne...

Sobotni post będzie w 100% zdobyczowy - w ostatnich tygodniach przytuliłam kilka nowych kosmetyków, mniej lub bardziej przydatnych, a to była promocja, mega okazja, bądź żal było nie wziąć - wiecie o co mi chodzi?

Na początek AVON - żelowa kredka Supershock, tym razem w kolorze AquaPop. Koszt ok. 15 zł.
Już jedną podobną kredkę Wam pokazywałam o TU - jednak ta nowa jest odrobinę jaśniejsza.
Następnie promocja w Hebe na szampon z dziecinnych lat - Bambi - ten zapach beztroskiego dzieciństwa wart był tych 2 złociszy;) jeśli chodzi o pielęgnację moich włosów nim, to może być gorzej... ale zawsze mogę myć nim pędzle.
Parę dni później, w tym samym sklepie nabyłam damskie maszynki do golenia - zupełnie nie rozumiem, czemu akurat "twarzą" TEGO produktu jest Pan Niemiec - z programu Europa da się lubić (nie pamiętam jak się nazywa) oraz matową pomadkę z Essnece, w kolorze 02 Smooth Berry, o której niedługo napiszę parę słów.
Kolejna kwestia to miniaturki kremów do rąk L'Occitane, - które można było otrzymać w stacjonarnym sklepie, po uprzednim zostawieniu kuponu z gazety Glamour.
Niestety poza zapachem kremiki te nie są tak fajne w działaniu, jak ich "brat" z masłem shea, ale zużyje się;)
Buszując w sieci natknęłam się na ciekawą ofertę sławetnego wysuszacza do paznokci Seche Vite (koszt niecałe 26 zł duża+malutka butelka).
Opętana słońcem zainwestowałam 3 zł w lakier z rynku - oczojebek;) śmierdzi okrutnie, ale kolor mnie urzekł:)
Odwiedzając Tk Maxx - czego robić nie lubię, (nie potrafię się odnaleźć w tym sklepie) zachwycona kolorem opakowania oraz pompką ♥ i jak się okazało przepięknym, owocowym zapachem szarpnęłam się na delikatny balsam do ciała za całe 16,99, ale to zagramaniczny, nie byle jaki:))
Ze świeżej wymianki z Monią stałam się posiadaczką kolejnej butelki wcierki do skalpu Jantar (co z tego, że dwie nówki leżą w zapasach, od przybytku przecie głowa nie boli:)
Moooni-que szczerze Wam polecam jako kompana do wymianek i nie tylko:)
To jeszcze nie koniec... spacerując po łódzkiej Manufakturze NIE przeszłam obojętnie obok Rossmanna oraz Golden Rose...
W Rossmannie do koszyka wpadł antyperspirant w sztyfcie Nivea, ponoć nowość - bardzo ładnie pachnie i w kwestii działania jest o niebo lepszy niż LadySpeedStick'i, które ostatnio zużywam na siłę... Koszt ok. 8 zł na promo.
Na promocji stała także mgiełka ułatwiająca rozczesywanie włosów zniszczonych o pięknym, słodkim zapachu (koszt. ok 12 zł).
Golden Rose - mój kwietniowy wyciskacz portfela... 
"Truskawkowy" zmywacz do paznokci z acetonem - ok. 7 zł - bardzo dobrze zmywa.
 Biały lakier do zdobień, za ok. 6 zł.
Trzy konturówki, bo jako (od niedawna) fanka pomadek, muszę dbać o precyzyjny makijaż ust. Ok. 4,90 szt.

 No i nowe pomadki - w nietuzinkowych kolorach - 8.60 szt. Mają w składzie ponoć wosk pszczeli, dzięki czemu usta poza kolorem zaznają nawilżenia. Jak na razie są fajne.

Na do widzenia, w zakupowym amoku wzięłam dziecinną perfumetkę za 3,90 - no taki miała ładny kształt, w sam raz do torby. Poza tym, bardzo przyjemnie pachnie, wcale nie dzieckiem...
Uff...jeśli dotrwałaś do końca tego posta to Cię podziwiam, normalnie order uśmiechu się należy - nie sądziłam, że tych PARĘ pierdółek zajmie tyle miejsca;)

***
Oczywiście wcale Was NIE proszę o danie znaków na jakieś fajne kosmetyczne promocje.
 Miłego wieczoru.
Buziaki.
PODPIS