Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier do paznokci na lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier do paznokci na lato. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

A na paznokciach...kolory tego lata... Neonowości.

Na początku miesiąca pokazywałam Wam moje lakierowe zdobycze, zakupione tuż przed urlopem w jednym z tanich sklepów (tych po 5 zł...). Do niedawna lakiery te były dostępne w sklepach sieci Netto. Widziałam je także na różnorakich ryneczkach, czy w zwykłych kioskach.
Koszt lakierów nie powinien przekraczać 3 zł.
Lakiery mają szeroką gamę kolorystyczną, ich pojemność wynosi 12 ml, a cena produktu w tym przypadku adekwatna jest do jakości. Niestety. 
Czemu  niestety? Ponieważ lakier na dłoniach utrzymywał mi się w wakacyjncyhc warunkach maksymalnie dwa dni, mimo dobrego top coat'u.
Na szczęście, na stopach, mimo wody i piachu lakier daje radę w 100%. Jest trwały, nie odpryskuje się i nie ściera, co jak najbardziej mi odpowiada i nie żałuję tych 3 zł :D a co tam, jak szaleć, to na całego...
Mankamentem może być także nieprzyjemny zapach, intensywny, acetonowy - ale to nie do wąchania, tylko do malowania, to też szczerze polecam Wam wypróbowanie choć jednego koloru z tej firmy, jeśli gdzieś się na nią natkniecie.
Aha, zapomniałam dodać, że niestety na moich lakierach nie znalazłam żadnych oznaczeń, numerków, czy nazw danego koloru, co również może być problematyczne, bo mam np. trzy odcienie różowego i do dziś nie wiem, czy to aby nie trzy takie same kolory (choć przypatrując się z boku, każdy wygląda inaczej) - babskie dylematy.

Lato latem, ale co z jesiennymi kolorami? Na co stawiacie na paznokciach w tym sezonie?
Całuski.
PODPIS

czwartek, 1 sierpnia 2013

Kolorowe, neonowe zdobycze paznokciowe...

W tym roku mam wyjątkowe parcie na neonowe kolory, nie tylko w garderobie, ale i na paznokciach u rąk i nóg.
Ponoć hitowym kolorem tego lata jest mięta - ja w zeszłym roku nosiłam ją w letniej porze. Teraz zaś stawiam na oczojebki.
Moja kolekcja się nieco powiększyła, a to za sprawą odwiedzenia jednego ze sklepów "po 5 zł".
Tam, za 3 złocisze (szt.)wybrałam dwa na pozór bardzo podobne, jednak trochę inne róże, żółtka (niczym kamizelka odblaskowa), brzoskwinkę i grejpfruta.
Wyjątkiem od reguły były dwa lekko rozbielone brzoskwinio-łososio-pomarańczo-sama nie wiem co.. 
Te były już droższe - 3,90 szt. za taką beczułkę - zaszalałam.
Niebawem pewnie pokażę niektóre z kolorów. Wiem, że niekiedy podobne neony można dostać w sklepach Netto, w podobnej cenie. Szczerze polecam. Trwałość, jest adekwatna do ceny, jednak dla takich kolorów mogę malować paznokcie co 2-3 dni.
A jaki kolor jest Wszym nr 1 tego lata?
xoxo
PODPIS

poniedziałek, 8 lipca 2013

A na paznokciach... cukrowa posypka - GR Holiday nr 66

Dzień dobry. Wypoczęłyście po weekendzie? 
Nie ma to jak rozpocząć kolejny tydzień z nowym kolorem na paznokciach. Kolor, w którym się zakochałam. Połączenie różu, brzoskwini - lekko neonowe - mix idealny.
Lakier, który nie schodzi z moich paznokci to lakier marki Golden Rose z serii lakierów "piaskowych" - imitujących efekt cukrowej posypki, w numerze 66.
Tradycyjny, niegruby pędzelek, nie sprawia problemów w aplikacji. Lakier wysycha bardzo szybko.
Cena lakieru 12,90/11,3ml.
Gdy zobaczyłam "piaskowce" na innych blogach, stwierdziłam, że to kolejne paskudztwo, które wraz z zamszowymi paznokciami (które pokazywałam tu KLIK) są wg mnie nieładne i szpecące. Nie wytrzymałam - zakupiłam lakier, zobaczywszy kolor na żywo.

Pomalowałam paznokcie, radośnie dodając na koniec top coat (utwardzacz-nabłyszczacz i przyspieszacz wysuszania w jednym) - efekt był jeszcze gorszy niż się spodziewałam - oczywiście z mojej winy,  bo nie doczytałam, że piaskowce dają matowe wykończenie.

Okazało się, że bez nabłyszczania lakier wygląda na prawdę nieźle - może "cukrowa posypka" nie jest moim ulubionym wykończeniem, jednak kolor 66 - polecam na opalone łapki i stopy - wygląda świetnie.

Przyznaję bez bicia, że kolor ten zawrócił mi w głowie - na pewno pojedzie ze mną na wakacje! Kolejny raz także udowodniłam samej sobie, by nie oceniać i nie skreślać danej rzeczy przy pierwszym podejściu:) Co prawda nie zdecyduję się na kolejnego piaskowca, ale JUŻ nie żałuję, że zdecydowałam się na ten o numerze 66;)
 ***
Gdyby jednak, któraś z Was zauważyła podobny kolor z tradycyjnym wykończeniem - będę wdzięczna za znak!
Babeczkę? :)

Ściskam.
PODPIS