Dzień dobry. Wypoczęłyście po weekendzie?
Nie ma to jak rozpocząć kolejny tydzień z nowym kolorem na paznokciach. Kolor, w którym się zakochałam. Połączenie różu, brzoskwini - lekko neonowe - mix idealny.
Lakier, który nie schodzi z moich paznokci to lakier marki Golden Rose z serii lakierów "piaskowych" - imitujących efekt cukrowej posypki, w numerze 66.
Tradycyjny, niegruby pędzelek, nie sprawia problemów w aplikacji. Lakier wysycha bardzo szybko. Cena lakieru 12,90/11,3ml.
Gdy zobaczyłam "piaskowce" na innych blogach, stwierdziłam, że to kolejne paskudztwo, które wraz z zamszowymi paznokciami (które pokazywałam tu KLIK) są wg mnie nieładne i szpecące. Nie wytrzymałam - zakupiłam lakier, zobaczywszy kolor na żywo.
Pomalowałam paznokcie, radośnie dodając na koniec top coat (utwardzacz-nabłyszczacz i przyspieszacz wysuszania w jednym) - efekt był jeszcze gorszy niż się spodziewałam - oczywiście z mojej winy, bo nie doczytałam, że piaskowce dają matowe wykończenie.
Okazało się, że bez nabłyszczania lakier wygląda na prawdę nieźle - może "cukrowa posypka" nie jest moim ulubionym wykończeniem, jednak kolor 66 - polecam na opalone łapki i stopy - wygląda świetnie.
Przyznaję bez bicia, że kolor ten zawrócił mi w głowie - na pewno pojedzie ze mną na wakacje! Kolejny raz także udowodniłam samej sobie, by nie oceniać i nie skreślać danej rzeczy przy pierwszym podejściu:) Co prawda nie zdecyduję się na kolejnego piaskowca, ale JUŻ nie żałuję, że zdecydowałam się na ten o numerze 66;)
Gdyby jednak, któraś z Was zauważyła podobny kolor z tradycyjnym wykończeniem - będę wdzięczna za znak!
| Babeczkę? :) |
Ściskam.

