Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co włożyć do kominka zapachowego?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co włożyć do kominka zapachowego?. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 września 2013

Zapachniste zakupy - tarty Yankee Candle...

Podczas ostatnich zakupów internetowych, do których namówiła mnie kumpela, która zawsze mnie na coś naciągnie;) Skusiłam się na kilka nowych (jak dla mnie) zapachów do domu. W dużej mierze jednak postawiłam na swój ukochany, sprawdzony zapach.
Pokrótce opiszę nabyte tarty marki Yankee Candle, a nóż widelec, któryś z zapachów przypadnie Wam do gustu. O tym, jak palić woski pisałam o tutaj: <klik>
 ***
A child's wish - linia zapachów: kwiatowa; przyjemna bryza delikatnych kwiatów w połączeniu z zapachem świeżych, zielonych pól.
Wg mnie: zapach ten na pewno nie kojarzy mi się z dzieciństwem. Dla mnie to zapach mocno perfumowany, gdzie jako pierwszy wbija mi się w nozdrza zapach trawy cytrynowej, zielonej herbaty, potem trochę jakby mandarynki, piżma. Orzeźwia, odpręża i nadaje świeżości.
Delikatnie podobny do wody toaletowej Windscape z Avonu.


Black coconut - linia zapachów: świeża; połączenie aromatu dojrzałych kokosów, drzewa cedrowego z nutą egzotycznych kwiatów.
Wg mnie: to intensywny, nielekki i słodki zapach, który doskonale otula swym aromatem świeżo wysprzątane pomieszczenie. Kojarzy mi się właśnie z sobotnimi wieczorami, pełnymi relaksu i odprężenia. To mój ulubieniec, choć sama się dziwię, bo nie lubię cedru.
Lemon lavender - linia zapachów: świeże; uspokajający miks zapachu słodkiej lawendy oraz cierpkiego smaku cytryny owoców cytryny.
Wg mnie: na wstępie zaznaczę, iż zapach lawendy nie należy do moich ulubieńców, mimo jego kojących właściwości jest dla mnie duszący, mdły. Mimo to, dużym zaskoczeniem był dla mnie aromat tego duetu, który jest rzeczywiście przyjemny i świeży. 
Pink dragon fruit - linia zapachów: owocowe; głównym składnikiem tej tarty jest Pitaja, tzw. truskawkowa gruszka, bądź smoczy owoc - owoc wielu gatunków kaktusa kwitnący tylko w nocy. 
Wg mnie: to zapach dla każdego, niby słodko, ale świeżo, tropikalnie, ale nie przesadnie. Nie jest to pospolita woń - warto spróbować.
Sun & sand - linia zapachów: świeże – powiew egzotycznej morskiej bryzy o woni słodkiego kwiatu pomarańczy, drzewa cytrusowego, świeżej lawendy i sypkiego piżma.
Wg mnie: ten zapach wrzuciłam do internetowego koszyka totalnie w ciemno - nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po lakonicznym opisie... Pierwszy raz zapaliłam go po powrocie z tegorocznego urlopu, gdy myślami byłam jeszcze na plaży i wiecie co? Ten zapach sprawił, że na własnym dywanie czułam się jakbym siedziała na piasku, schowana za kolorowym parawanem. Ten zapach powinien właśnie nosić nazwę wspomnienie z nadmorskich wojaży... cudowne połączenie olejków do opalania, i rzeczywiście klimatu wprost znad morza. Bardzo podobny do dwufazowej wody toaletowej Exotic Beaches, która kiedyś była w Avonie.
 
Turquise sky - linia zapachów: świeże; kojący, lekko słonawy aromat, z nutką morskiej trawy i piżma.
Wg mnie: to dość intensywny aromat, który mnie nie ukoił. Kojarzy mi się z żelem pod prysznic, którym niekoniecznie musi pachnieć całe mieszkanie. Nie jest to zły zapach, ale osoby lubiące delikatne wonie mogą go nie polubić. Fajnie sprawdzi się przy długich kąpielach w wannie z mnóstwem piany.

Vanila lime - linia zapachów: owocowe; orzeźwiające, a jednocześnie delikatne połączenie słodkiej wanilii z cukrem trzcinowym oraz soku ze świeżo wyciśniętej limonki.
Wg mnie - od razu przyznam się, że zapach wanilii w domu, jak i zapach cytrusów, trawy cytrynowej, to coś co lubię. Byłam ciekawa jak moi dwaj ulubieńcy "smakują" w parze - i... chyba jednak wolę te zapachy osobna. Tarta przypomina mi zapach/smak świeżo ugryzionego ciasta cytrynowego, za którym nie przepadam. Być może sprawdzi się jako zapach do kuchni, np. na niedzielę - taka zmyłka, że niby ciasto upiekłam;))

Jeśli znacie woski, czy świece YC, to który wg Was jest najfajniejszym zapachem?
Jaki zapach mieszka w Waszych domach?
Udanego weekendu.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Zapachnisty post - co włożyć do kominka zapachowego, parę słów o woskach...

Kosmetyki od zawsze były moim małym bzikiem, jednak nie jedynym. Kolejnym, babskim uzależnieniem są zapachy - zapachy do domu.
Kiedyś już popełniłam tu zapachniste posty, np. TEN, albo TEN. Dziś więc kolejny raz pobazgrolę sobie na temat domowych zapachów.
Uwielbiam piękne, świeże aromaty, unoszące się w powietrzu, np. po tradycyjnym sobotnim sprzątaniu. Lubię także w ciągu tygodnia odprężyć się wieczorem przy dobrym filmie obejrzanym przy blasku zapachowej świecy, czy tealight'a, który ogrzewa zapachowy kominek. Pewnie myślicie sobie co za sknera, na prądzie oszczędza - i na pewno jest w tym ziarnko prawdy;) - jednak przede wszystkim odpowiada mi nastrojowy klimat, który daje ciepło żarzących się świec, świeczek czy świeczuszek... Mój jakże romantyczny mężczyzna zwie ten klimat "jak na cmentarzu", ale to tylko facet...
Dobrze, znów odbiegam od tematu. Wracając... do niedawna najczęściej używaną "maszyną do wytwarzania zapachu w domu" był kominek zapachowy ceramiczny, bądź żeliwny, do którego nalewa się wody, a dla aromatu dodaje się kilka kropli aromatyzowanego olejku, o różnorakich nutach zapachowych... można też wsypać kilka łyżek granulek nasączanych jakimś aromatem.
Od dłuższego czasu jednak sporym zainteresowaniem i wzięciem cieszą się urocze woski zapachowe, wyglądające jak minitarty do jedzenia - kuszą różnorodnymi kolorami, ale przede wszystkim przepięknymi kompozycjami zapachowymi.
Osobiście znam jedynie tarty Yankee Candle, takie które wytwarzane są z naturalnych wosków, są nieszkodliwe dla zdrowia, a ich cena świadczy o tym, że to nie bujda.
Małe tarty można kupić niekiedy stacjonarnie (w Łodzi np. sklep Organique w Manufakturze - niestety ciągle mają braki - koszt ok. 7 zł). Najszybciej jednak można zaopatrzyć się w sieci. Ceny zaczynają się już od niecałych 5 zł - i wg mnie są grzechu warte;)

Jedna tartaletka wystarcza na kilka użyć. Ja zwykle spalam ją na ok. 5-6x. Wosk niepodgrzewany przez tealight'a zastyga. Ażeby się go pozbyć, można go wyskrobać - nie polecam, bo łatwo o zarysowanie kominka, albo włożyć na parę minut/godzin do lodówki/zamrażarki - wosk powinien w jednym kawałku wyjść bez problemu.
Ja takie zastygłe, ale jeszcze mające jakiś zapach wykorzystuje jako pachniuch do szafy, który wkładam między cichy.

Żywotność danego wosku można rozpoznać po zapachu - im mniej intensywnie pachnie zastygła masa, tym bardziej świadczy to o tym, że czas na nowy zapach;)

Ciekawa jestem czy znacie/lubicie woski YC? Jaki zapach jest Waszym ulubionym? 
Ja swojego ulubieńca przedstawię Wam w kolejnym poście, opisując najnowsze nabytki zapachowe;)
A może palicie coś innego... w swoich kominach? Czekam na newsy;))
Ściskam.
PODPIS