Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eco tools. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eco tools. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lutego 2013

Mój zbiór pędzli

Do tego postu zabierałam się milion razy, a to złe światło, a to pędzle w praniu, a to jakieś nowości doszły do zbioru, musiałam je przetestować...tym sposobem minął grubo ponad rok.

Ale może zacznę od początku. Makijaż i metamorfozy z nim związane interesował mnie od zawsze. 
Eksperymentowałam na sobie, koleżankach, na Bliskich :) w połączeniu z ekstrawaganckimi fryzurami (które również lubiłam wymyślać) stałam się charytatywną upiększycielką:) Z biegiem lat sprawa ucichła, aż do czasu, gdy odkryłam urodową stronę You Tube'a (ok. 3 lat temu). Znów zaczęłam się wkręcać w kosmetyczny światek i tak zakupiłam pierwszy komplet pędzli LancrOne. Kilkanaście sztuk pędzli z ponoć naturalnego włosia, w specjalistycznym pokrowcu - czułam się dumna jak paw. Miłość nie trwała długo, bo przekonałam się na własnej skórze o jakości co poniektórych. Tak mniej więcej wygląda jeden z efektów Naszej współpracy;) Ponieważ to pędzle do podkładu najbradziej mnie fascynowały Pan Mikołaj na Gwiazdkę 2011 powiększył pędzlową rodzinkę o parę sztuk Hakuro. Potem Targi Urody w Łodzi i do kolekcji dołączy Maestro, w między czasie jakieś pojedyncze egzemplarze innych marek i tak uzbierało się trochę tego:)

Dość gadania, przejdę do konkretów. Podzieliłam mój zbiór na kategorie, co by wygodniej się je oglądało. Być może w przyszłości sklecę post dotyczący charakterystyki danego rodzaju pędzla, czy też marki, albo jakiejś recenzji porównawczej, ale nie wszystko na raz;) 

W pierwszej kategorii plasują się chyba ulubione pędzle do podkładu. W większości to pędzle typu flat top - syntetyczne, z krótkim, dwukolorowym, dobrze zbitym (zwykle mięciutkim) włosiem.

  • Najwyższy to Maestro nr 140 w rozm. 20. - naturalne włosie, 
  • języczkowy pędzel LancrOne (wiele razy odpadła mu głowa) - ponoć włosie naturalne
  • Hakuro h50S - włosie syntetyczne, mięciutkie i milusie
  • Hakuro h51 - jw.
  • Hakuro h52 - jw.
  • ten różowy dwustronny kikut to języczkowiec z Primarka.
*W związku z tym przypomina mi się tu pewna anegdota, gdy po uszkodzeniu "skunksa" LancrOne szukałam szybko zamiennika, wybrałam się do jednego z łódzkich Inglotów - zapytawszy czy mają pędzle do podkładu typu "flat top", pani odpowiedziała mi, że niestety oni mają tylko pędzle Inglota;) Do dziś uśmiecham się pod nosem, gdy ta Pani mnie obsługuje;)

Kolejna kategoria to pędzle do różu, bronzera, rozświetlacza.

  • Wachlarzowy pędzel Oriflame, przeszedł wiele, ale świetnie konturuje mi się nim twarz ziemią egipską,
  • Hakuro h22 mały, niepozorny (nie wiem jak mogłam chcieć go sprzedać ) doskonały do matowych bronzerów, o także to różnych róży, czy rozświetlaczy - w każdej z dziedzin mi się sprawdza,
  • Hakuro h24 - ścięty pędzel do różu
  • Maestro 155 - tzw. jajko, do konturowania/ różu, włosie syntetyczne - które lubi gubić
  • beznumerkowy ścięty LanrOne
Trzecia kategoria, skromniutka, a w niej pędzle do pudru:


Oba mają syntetyczne, niewypadające włosie, są miłe w dotyku.

Ostatnia, najszczersza kategoria to pędzle do oczu:

Można tu znaleźć m.in. zestaw Ecotools (moich ulubionych) oraz pojedyncze egzemplarze np. pozostałości po zestawie LanrOne, Maestro, Hakuro, L'Oreal, Revlon, Avon, Oriflame, Essence, czy W7.
Nie będę się rozdrabniać z opisem szczegółowym każdego z pędzli, bo nie skończyłabym chyba do jutra.
Pędzle dzielą się na:
  • do brwi/ew. do kresek,
  • dwie małe kulki do załamań, czy kącików oka,
  • dwa puchacze do rozcierania,
  • parę pędzli języczkowych ściętych na ukos, do aplikacji cieni na ruchomą powiekę,
  • ok. 2 szt. pędzli ściętych na ukos, które fajnie sprawdzają się przy łuku brwiowym.
 Najbardziej (co chyba widać) lubuję się w pędzelkach do tworzenia różnokolorowych kresek.

Co do ich lokum, to jest to nieustająco zmienna kwestia (obecnie doniczka z Ikei). Mieszkały już w wielu pomieszczeniach. Nie znalazłam jeszcze złotego środka, który nie zajmowałby dużo miejsca, był wygodny w użyciu, a przy tym ładny.
Jakby, któraś z Was miała jakiś fajny pomysł, to będę wdzięczna za podpowiedź w komentarzu:)

 ***

 Ciekawa jestem, czy którąś z Was urzekła moja historia;) nie sądziłam, że jestem w stanie napisać ta długie opowiadanie dotyczące patyków z włosami do malowania:)

Czy Wy macie swoje ulubione pędzle? Rodzaj? Markę? Może coś polecicie?
Marzy mi co nieco z Real Technics, ale na razie obowiązuje mnie wstrzemięźliwość zakupowa;)

Całuski.
Pączusiowa eM.
P.S. Wiedziałam, że o czymś zapomnę - chciałam dodać, że nie trzymam się rygorystycznie przepisów, że jeśli dany pędzel jest do różu, to nie mogę go użyć do podkładu na przykład;) bez ciśnień.
Druga rzecz - odradzam zaopatrywanie się w pędzle w chińskich szopach, czy targach. Nie byłabym sobą, gdybym po taniości nie sprawdziła - szkoda nawet tych groszy na buble wszech czasów, co to nijak się sprawdzają:/

czwartek, 27 września 2012

ZaQpy - kolorówka

Hejka, 
Poza pielęgnacją, makijaż w moim babskim życiu pełni ogromną rolę. Lubię otaczać się dobrymi, sprawdzonymi produktami, akcesoriami, jednak niekiedy zdarza się chrapka na coś nowego.
Tak było i tym razem... Ja już nie wiem, jak mam ze sobą rozmawiać, by choć jeden tydzień minął mi bez zakupów. Zła ja!

Ponieważ mój najukochańszy 9-m-czny pędzel do podkładu hakuro H51 mocno się rozchorował - chyba po zobaczeniu ile podkładu aplikuję nim na twarz co dzień po prostu się rozkleił - dosłownie i w przenośni - mięczak jeden - za karę zamieniłam go na smukłego H50S - niestety - to nie to samo :( już tęsknię za h51:( koszt. ok. 26 zł)

Następny w kolejce był pędzel do pudru ECO TOOLS - milusi w dotyku, wygodny w użyciu - tego było mi trzeba.
na pazurkach miss sporty + flormarowy MAT
Zakupiłam także pędzelek hakuro h22 do rozświetlacza/różu - jednak nie spełnił on moich wymagań - chętnie go odsprzedam - jest nieużywany.
___

Wizyta w Naturze - to dla mnie niczym wycieczka szkolna - nijak mi nie po drodze, ale jak już "ich" odwiedzę, to z przytupem.
Nie lubię kupować "niewygooglowanych", "niewywizażowanych" kosmetyków, jednak cenowo było w miarę ok. zainwestowałam w ciemno - w matujący podkład KOBO z spf 15 - 40 ml za ok. 22 zł.
Kolejno, baza pod cienie do powiek - do złudzenia przypominająca moją ukochaną ART DECO - nie tylko od zewnątrz. Sam zapach, struktura i efekt również jest niezły. Cena ok. 20 zł.
Ostatnią rzeczą był korektor pod oczy z pędzelkiem, który podejrzałam u Hani - Naszej "Mistrzyni Makijażu" (oglądacie na TLC?) - chyba za wiele się po nim spodziewałam, albo nie jest po prostu mi pisany... koszt. ok. 12 zł
Inglot - zło największe :D Nie wiem, czy ja jestem normalna, ale jak przyśni, zamarzy mi się jakiś nowy kolor cienia, bądź też podpatrzę w jakimś urodowym filmiku kolor, którego jeszcze nie mam - muszę go mieć - natychmiast! Z reguły stawiam na sprawdzonego Inglot'a. Ich ceny są w granicach rozsądku, a jakość kosmetyków jak najbardziej mnie zadowala.
Wyśnił mi się matowy fiolet...
oraz szarak, także w macie.
 Moje profesjonalne "słocze" :)
lewa 376, prawa 379
Sama siebie naciągnęłam jeszcze na moją pierwszą silikonową bazę pod makijaż - cena ok. 19 zł (nie pamiętam dokładnie). Jak na pierwszy tego typu produkt to powiem Wam - podoba mi się!:)
Szerszą opinię nt. tychże produktów na pewno przedstawię, gdy wyrobię sobie konkretne zdanie, przetestuję w ekstremalnych warunkach, etc:))
Czy któryś z produktów macie, lubicie? Chcecie mieć? Nienawidzicie?
Chętnie poznam Waszą opinię.


Miejsce na reklamę:
Zapraszam Was na babski F E J S I K :) 

Dobrej nocy, albo dzień dobry :)
eM.