Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozjaśniacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozjaśniacz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 maja 2012

3 - miesięczny "odrost" z rozjaśniaczem w spray'u Joanna

Ostatnie farbowanie miało miejsce ok. 24 lutego, czyli około 3 m-ce temu. Ostatnio tak dłuuuuuuuugą przerwę miałam chyba ponad 2 lata temu.
Jak wspominałam we wcześniejszych postach na początku kwietnia zainwestowałam w rozjaśniacz w spray'u do włosów Joanna - duplikat Johna Frieda i prawie dziesięciokrotnie tańszy.
Mój "odrost" prezentuje się następująco:



Lekko niebieskawą poświatę "zawdzięczam" dzisiejszemu myciu głowy szamponem rewitalizującym kolor, tzw. niebieskim firmy Joanna. Z bliska efekt wygląda znów jak BLUEnetka, ale na żywo to fajny, platynowy look.

Jeśli więc zmagasz się z comiesięcznym odrostem, który Cię drażni i przeszkadza POLECAM mniejsze zło jakim jest w/w produkt w spray'u Joanny.

Osobiście zaplanowałam farbowanie jakoś przed zbliżającymi się, ważnymi dla mnie uroczystościami, albo na koniec maja, albo w połowie czerwca. Color&Soin w kolorze 10N czeka już na półeczce, ale jakoś BARDZO nie przeszkadza mi mój obecny stan i wygląd włosów/odrostów - wręcz przeciwnie, rosną sobie, dokarmiam je Biotebal'em i liczę na to, że będzie tylko lepiej:)))

Powodzenia dla zapuszczających włosy blondynek i nie tylko!

eM.

sobota, 14 kwietnia 2012

Alternatywa dla BLOND -yńskich odrostów

Jako blondynka, a w dodatku "lekko" platynowa odrost to dla mnie chleb powszedni. Każdy początek miesiąca równoznaczny jest z farbowaniem.

Ostatnio rozjaśniacz Joanna + farba Srebrny Pył następnie, bezparabenowa C&S, potem blue Garnier 110 i tak koloryzowałam się miesiąc w miesiąc.

Ponieważ ze względu na MEGA odrost już w połowie marca zdesperowana byłam (mimo kuracji - regeneracji z biotebalem)  skorzystać z rozjaśniacza.

Znalazłam jednak inną alternatywę. Nie wiem czy jest to superzdrowe dla czupryn, gdyż w nazwie również nosi miano rozjaśniacza, ale w spray-u - o mniejszym stężeniu, także marki Joanna.



Parę "słów" o produkcie:






Aplikacja, "niby" powinna się odbywać przy pomocy rękawiczek, bla bla bla...
Osobiście użytkowałam produkt ok 5 razy. Za każdym razem na mokre włosy, po myciu, spryskując miejsca najbardziej odrostowe (wysokość skroni, czubek) i co>? Po suszeniu włosy przy nasadzie były szorstkie, ale bez mysich odrostów (może nie jest to platynowe krycie, ale na serio nie jest mi wstyd wyjść z tym w miasto - mam nadzieję, że koleżanki BLONDynki rozumieją me rozterki!)

Przed aplikacją - (mokre włosy):

Po aplikacji (suche włosy, po ok. 3 użyciach):


Za 6,10 zł. mam produkt, dzięki któremu mogę odłożyć na później "pełnowymiarowe" farbowanie.
Nie obciążam całych włosów. "Psikam się" kiedy tylko mam na to ochotę i takową potrzebę, nie muszę nikogo absorbować, by pomógł mi, przy aplikacji, bo dzięki spryskiwaczowi, samodzielnie można DAĆ RADĘ.

Osobiście polecam dziewczynom borykającym się co miesiąc z tym samym problemem co ja.
Ciekawa jestem jak produkt sprawdziłby się na ciemniejszych włosach, by stworzyć efekt tzw. "ombre hair", no ale chętnych nie ma:P

Czy któraś z Was zna ten wynalazek?

Miłego weekendu.
xoxo

eM.