Ostatnie farbowanie miało miejsce ok. 24 lutego, czyli około 3 m-ce temu. Ostatnio tak dłuuuuuuuugą przerwę miałam chyba ponad 2 lata temu.
Jak wspominałam we wcześniejszych postach na początku kwietnia zainwestowałam w rozjaśniacz w spray'u do włosów Joanna - duplikat Johna Frieda i prawie dziesięciokrotnie tańszy.
Mój "odrost" prezentuje się następująco:
Lekko niebieskawą poświatę "zawdzięczam" dzisiejszemu myciu głowy szamponem rewitalizującym kolor, tzw. niebieskim firmy Joanna. Z bliska efekt wygląda znów jak BLUEnetka, ale na żywo to fajny, platynowy look.
Jeśli więc zmagasz się z comiesięcznym odrostem, który Cię drażni i przeszkadza POLECAM mniejsze zło jakim jest w/w produkt w spray'u Joanny.
Osobiście zaplanowałam farbowanie jakoś przed zbliżającymi się, ważnymi dla mnie uroczystościami, albo na koniec maja, albo w połowie czerwca. Color&Soin w kolorze 10N czeka już na półeczce, ale jakoś BARDZO nie przeszkadza mi mój obecny stan i wygląd włosów/odrostów - wręcz przeciwnie, rosną sobie, dokarmiam je Biotebal'em i liczę na to, że będzie tylko lepiej:)))
Powodzenia dla zapuszczających włosy blondynek i nie tylko!
eM.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozjaśniacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozjaśniacz. Pokaż wszystkie posty
sobota, 12 maja 2012
sobota, 14 kwietnia 2012
Alternatywa dla BLOND -yńskich odrostów
Jako blondynka, a w dodatku "lekko" platynowa odrost to dla mnie chleb powszedni. Każdy początek miesiąca równoznaczny jest z farbowaniem.
Ostatnio rozjaśniacz Joanna + farba Srebrny Pył następnie, bezparabenowa C&S, potem blue Garnier 110 i tak koloryzowałam się miesiąc w miesiąc.
Ponieważ ze względu na MEGA odrost już w połowie marca zdesperowana byłam (mimo kuracji - regeneracji z biotebalem) skorzystać z rozjaśniacza.
Znalazłam jednak inną alternatywę. Nie wiem czy jest to superzdrowe dla czupryn, gdyż w nazwie również nosi miano rozjaśniacza, ale w spray-u - o mniejszym stężeniu, także marki Joanna.
Parę "słów" o produkcie:
Aplikacja, "niby" powinna się odbywać przy pomocy rękawiczek, bla bla bla...
Osobiście użytkowałam produkt ok 5 razy. Za każdym razem na mokre włosy, po myciu, spryskując miejsca najbardziej odrostowe (wysokość skroni, czubek) i co>? Po suszeniu włosy przy nasadzie były szorstkie, ale bez mysich odrostów (może nie jest to platynowe krycie, ale na serio nie jest mi wstyd wyjść z tym w miasto - mam nadzieję, że koleżanki BLONDynki rozumieją me rozterki!)
Przed aplikacją - (mokre włosy):
Po aplikacji (suche włosy, po ok. 3 użyciach):
Za 6,10 zł. mam produkt, dzięki któremu mogę odłożyć na później "pełnowymiarowe" farbowanie.
Nie obciążam całych włosów. "Psikam się" kiedy tylko mam na to ochotę i takową potrzebę, nie muszę nikogo absorbować, by pomógł mi, przy aplikacji, bo dzięki spryskiwaczowi, samodzielnie można DAĆ RADĘ.
Osobiście polecam dziewczynom borykającym się co miesiąc z tym samym problemem co ja.
Ciekawa jestem jak produkt sprawdziłby się na ciemniejszych włosach, by stworzyć efekt tzw. "ombre hair", no ale chętnych nie ma:P
Czy któraś z Was zna ten wynalazek?
Miłego weekendu.
xoxo
eM.
Subskrybuj:
Posty (Atom)