Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejki zapachowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejki zapachowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 grudnia 2012

Dodomkowości...

Dzień dobry.
Miały być recenzje, paznokcie, jednak przerzucę to na przyszły tydzień, a dziś opowiem Wam o różnych akcesoriach, które ostatnimi czasy ze mną zamieszkały...

Jakiś czas temu obowiązywał Dzień Darmowej Dostawy, (pisałam o tym na babskim fejsbuku) skusiłam się więc na odwiedziny internetowego sklepu z różnościami zapachowymi.

Nie chciałam poświęcać zbiorczego postu o zakupach z tego dnia w wielu sklepach, ponieważ jeden z nich mocno zalazł mi za skórę. Poczekam więc na ostateczną FINALIZACJĘ Naszej transakcji i dopiero się wypowiem.
 
O Aromatelli usłyszałam od jednej z Vlogerek. Chciałam przekonać się jak pachną te zachwalane cuda. Zamówienie skromne, ale zawsze... Odgórnie musiało ono osiągnąć wartość min. 20 zł, ażeby obowiązywała darmowa wysyłka.

Zamówiłam:
  • pachnące granulki do kominka (200g) - wanilia - 9 zł
  • olejek do kominka (10ml) - wanilia - 7 zł
  • tealighty o zapachu zielonej herbaty (zamówione ażeby zamówienie osiągnęło wymaganą wartość) 4,20 zł
Transakcja przebiegła, szybko, bezproblemowo, produkty dotarły całe i zdrowe. Obecnie jestem w fazie testowanie, może naskrobię jakąś recenzję porównawczą.

Najbardziej byłam oczywiście ciekawa tych granulek, bo z taką formą do kominka jeszcze się nie spotkałam. Produkt ten wykonany jest z naturalnej soli, aromat zapachowy zaś to sprawka olejku zapachowego. Podejrzewam, że bardzo podobny efekt można zafundować sobie przy pomocy zwykłej soli zapachowej do kąpieli - obadam sprawę. 1-2 łyżki produktu ma być wystarczająca, ażeby wybrany aromat unosił się w powietrzu. Fakt - pachnie bardzo ładnie - jednak wydaję mi się, że mało intensywnie. Nie jest to moje ostatnie słowo, bo dziś pierwsza faza testowania:)

Next - mój ulubiony sklep, staram się odwiedzać min. raz na kwartał. Mimo, że zwykle kończy się na drobnostkach, wielu drobnostkach, to sprawiają mi one tyle radości, jak innym zakup co najmniej samochodu!
Ikea, bo o niej tu mowa co roku raczy Nas limitowanymi akcesoriami świątecznymi. Niestety, kolejny rok z rzędu już na samym początku sprzedaży są braki:( nie udało mi się zaopatrzyć w karneciki na prezenty:(

Nie wiem jak Wy, ale ja planując wycieczkę ikeowską zawsze tworzę sobie listę zakupów:
Nie raz zdarzyło mi się gubić między sklepowymi alejkami. Zwykle będąc w części magazynowej okazywało się, że muszę wrócić się na górę. Tego dnia bardzo się spieszyłam, zapytałam o drogę pracowniczkę sklepu,a ta kochana dokładnie krok po kroku, numerycznie zaplanowała mój spacer po Ikei. W życiu nie byłam tam tak dobrze zorganizowana!

Wracając do łupów - zapragnęłam pływających świeczek, co by udekorować kiedyś, gdzieś tam zakupioną szklaną michę/brodzik.

 Dla bajeru, dorzuciłam opalizujące szkiełka i całokształt prezentuje się następująco...
Szkoda tylko, że te świeczki tak szybko się wypalają, jednak sam widok bardzo przyjazny dla oka;)

Zaraz po moich zakupach wpadł do mnie Mikołajek, który chyba także częściowo zaopatrywał się w tym sklepie i pozostawił po sobie przemiły ślad... podarki były uzupełnieniem moich dobroci. Telepatia, czy co? :)

Pośród upominków znalazłam także coś słodkiego...
Przeuroczo zapakowane ręczniczki do buzi - aż żal będzie mi je rozpieczętowywać.
 
Mikołajkom BARDZO dziękuję ♥

Na zakończenie, w alfabetycznej kolejności yyy... Yankee Candle. Też się już nasłuchałam, naoglądałam... w wirtualnym światku tyle tego, że zaczęłam zazdrościć;)
Woski YC to także gadżet do zapachowych kominków. Kawałek ukruszonego wosku wrzucamy do korytka, a ten pod wpływem ciepła, roztapia go, roztaczając po domu aromaty...
Zdecydowałam się na kultowy misiowy zapach Soft Blanket - delikatny, odświeżający, neutralny oraz ewidentny zapach świąt Red Apple Wreath - mieszanka zapachu słodkich jabłek, cynamonu, orzechów włoskich i klonu. Woski zakupiłam w jednym ze sklepów łódzkiej Manufaktury. Koszt jednego to 7 zł.

To, co wyróżnia produkty tej firmy, to to, iż zostały stworzone z naturalnych wosków, nieszkodliwych dla zdrowia. Ceny, adekwatne do jakości... Koszt dużych świec przekracza grubo ponad 50 zł - dlatego na razie muszę obejść się smakiem i pozostać przy miniaturkach. 
Ponoć zapach uwalnia się przez 8h. Produkt wydajny, a zapach intensywny - czegóż chcieć więcej? 
Ja już mam chęci na kolejne...



 

 To by było na tyle. Być może pośród przedstawionych przeze mnie różności znajdziecie jakąś inspiracje na upominek dla bliskiej osoby... No właśnie, macie już wszystkie prezenty?
Spokojnej niedzieli :)
eM.

sobota, 18 lutego 2012

Zapach SOBOTY...

Och... jak ja uwielbiam soboty :) mimo, że nie każda sobota jest błogim lenistwem to chyba jeden z moich ulubionych dni w całym tygodniu.
Dziś standardowo porządki.
Idąc pamięcią wstecz nigdy nie pomyślałabym, że sprzątanie będzie dawało mi tak wiele satysfakcji. Gdy "podrosłam" cosobotnie "odgruzowywanie" to mój rytuał. LUBIĘ TO! :)
Uwieńczeniem moich zwyczajów jest nadanie domkowi miłych zapachów i aromatów, co kojąco działa na ciało i duszę.
Osobiście mam swoje dwa ulubione pachniuchy - mowa tu o olejkach zapachowych do rozcieńczania
w wodzie w tzw. kominkach.
Przy zakupie tego typu produktów korzystam zwykle z firmy, która nazywa się (chyba?!) Aromaterapia - Naturalne Aromaty. Ceny olejków (zależy gdzie?) wahają się w granicach 5 - 7 złociszy. Pojemność 12 ml.
Około pięciu kropel wystarcza, ażeby w pomieszczeniu "zapachniało". Ja zwykle dodaję olejku do gorącej wody.
Zauważyłam także, że przy kominkach/domkach/wazonikach, które mają przykrywki woda tak szybko się nie wypala, przez co jeden podgrzewacz, tzw. tea light to za mało na "zużycie całej wody. Zaś kominek, który przestawiam poniżej, bez przykrywki,a ze spodeczkiem bardzo szybko wypala wodę, a jej brak, może doprowadzić do wybuchu (dosłownie) resztek osadzonych na dnie spodka, pozostawiając przez to ciężkie do usunięcia plamki na ścianie (jeśli urządzenie to postawione jest w okolicach ściany). Wiem z autopsji :)) 
Gdy słyszę, poczytuję, że olejki z The Body Shop  kosztują 4x więcej niż moje, to zastanawia się, co mają w sobie tak nadzwyczajnego? Może tylko jedna kropla daje aromat?

W kwestii rozpieszczania swoich nozdrzy w salonie preferuję wanilię, której słodycz kojarzy mi się właśnie z zimowymi wieczorami.
***Osoby palące używając zapachu wanilii mogą łatwo zniwelować papierosowy swąd.



W sypialni zaś, dla ożywienia unosi się zapach herbaty cytrynowej. Tolerowanymi zapaszkami przeze mnie są także zielona herbata, grejpfrut.

Jejuś, nie sądziłam, że na taki temat elaborat stworzę :)

Ponieważ otaczanie się ładnymi zapachami to mój kolejny bzik staram się, by każde pomieszczenie domku miało miłą woń.

Świeczuszki, mmm... zawsze i wszędzie, na każdą okazję :D


  Nigdy nie jest ich za wiele. Niektóre z nich, np. te z Brise, czy Ikei nie muszą być zapalane, by zapach delikatnie się ulatniał... 


***

Łazienka - ważna sprawa! Wszystkie niefajne smrodki można unicestwić dzięki suszonym kwiatom, przechowując je w przewiewnych woreczkach, czy choćby rozsypując tu i ówdzie dla dekoracji.


Ostatnim hitem sezonu w kwestii odświeżania pomieszczeń są dyfuzory, tzw. zapachowe patyczki... 


Te dziwaczne wazoniki mają w sobie specjalny płyn, który uwalnia się dzięki ratanowym patyczkom.
Wg. producentów zapach ma ok. 4 tyg. trwałości. W rzeczywistości max 3 tyg.

Do nabycia między innymi w Rossamannie. Koszt między 10, a 15 zł, w zależności od marki.
Po lewej stronie Air Wick, który posiada w swej ofercie trzy nuty zapachowe - "czarna porzeczka i wanilia" (not good) i moi ulubieńcy - "białe kwiaty" oraz obecny mój - "szlachetny jedwab z orientalną orchideą"  ;) BOSKIE!

Ambi Pur - prezentujący się na zdjęciu po prawej stronie skusił mnie do siebie innym wyglądem, a także promocją  w Rossku właśnie - ok. 10 zł. Aromat jest przyzwoity, trudny do określenia - kojarzy mi się z zapachem do auta. Po tygodniu użytkowania nie ma już połowy. 


 


Śmiesznokształtny antytabak, kupiony kiedyś w łączonej promocji w Biedronce, lekko "zalatujący" brzoskwinią fajnie komponował mi się w kuchni. Także miał być długowystarczalny, ale nie wiem czy dało mu się z miesiąc "popachnieć".








   






Nic chyba jednak nie jest w stanie zastąpić zapachu prawdziwych kwiatów - mój nowy, "odwalentynkowy" sublokator                  ----->





















A jakie są Wasze "najulubieńsiejsze" zapaszki?
***
Ja, w nagrodę, za ład niczym z Perfekcyjnej Pani Domu uraczę się domowym SPA.

Pomogą mi w tym :


Pachnącej soboty Wam życzę...

Em.