Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baletki za dwie dychy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baletki za dwie dychy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Szybkie zakupy w H&M - tylko dla butoholiczek;)

Na szybcika, bez ładu i składu chciałam Wam pokazać moje dzisiejsze, spontaniczne zakupy w H&M.
Po co? 
Bo uważam, że atrakcyjność cen i masa żywych kolorów może zachęcić niejedną z Was do poczynienia zakupów - ciekawych cichobiegów;)
Nie miałam jeszcze butów z H&M, bo zawsze te, które mi się podobały kosztowały powyżej 100 zł, a za tę cenę mogłam kupić coś o wiele lepszej jakości w sklepie obuwniczym, a nie w sieciówce.
Zobaczywszy jednak kłującą w oczy, czerwoną metkę stwierdziłam, że aż żal nie spróbować pochodzić w butach z tego sklepu - choćby miał to być jeden sezon.
Co kupiłam?
Piękne lazurowe baleriny - bardzo lekkie i mięciutkie, jak łapcioszki, jednak podejrzewam, że przy nagłej ulewie mogę wracać na boso.

Druga para to coś jakby lordsy - takie papcie milorda:) jeszcze tylko brakuje mi szlafroka z satyny i chustki przewiązanej pod szyją (jakoś tak mi się kojarzą te buty) - jednak ich kolor (różo-fiolet) oraz ozdobny czubek - bardzo przypadł mi do gustu - opalona stopa wygląda zacnie;) Nie wiem czy moje specyficzne stylizacje będą współgrać z tymi burżujskimi balerinkami, ale jestem dobrej myśli.
Te buty, zrobiły na mnie także wrażenie w związku z ich jakością - mimo iż na metce widać napis mejdinczajna - zdają się być solidne i wróżę im długą przyszłość:))
Jeśli chodzi o wybór (na przykładzie łódzkiego sklepu w Manufakturze) był spory. Lordsy były tylko w jednym kolorze, zaś baleriny można było dostać także w kolorze limonki, soczystej zieleni, neonowe lakierkowe i sama nie wiem co jeszcze, bo musiałam uciekać przed nieodpartą chęcią sięgnięcia po trzecią parę;))

 Czy któraś z Was planuje wycieczkę do H&M? 
Dajcie znać co upolowałyście;)Co w ogóle sądzicie o butach z sieciówek?
PODPIS

czwartek, 6 września 2012

Wyprzedażowe łupy niekosmetyczne

Post nietypowy, bo pierwszy raz ciuchowo-butowy;
Nie jestem mistrzynią robienia zdjęć ciuchom (o czym zaraz się przekonacie), wręcz za tym nie przepadam. Nieczęsto będę umieszczać takowe posty, jednak ponieważ wszystkie nowości są z przecen pokażę cóż mi w oko wpadło.
Mój styl, gust jest specyficzny, ni to sportowy, ni to elegancki, raz adidasy, raz szpilki:) Mimo, że uwielbiam podpatrywać blogi modowe nie podążam ślepo za trendami. To, że coś jest ON TOP nie oznacza, że muszę to mieć. Choćby obecny szał na kolory bordo i zieleni... hmm... zupełnie nie w moim stylu.
Co do ciuszków, wynalazłam 4 sukienki, które (w większości) swą premierę będą mieć w przyszłym sezonie. 
1. H&M - żarówiasto różowa, odcinana pod biustem, z fajnym wycięciem na plecach zwiewna sukienusia.
Koszt: 20 zł
2. H&M - bawełniana, przewiewna (z tej serii organicznej) z olbrzymim dekoltem z kształcie V-ki, pod biustem można ją przewiązać troczkami, przy brzegach zakończona koronką. 
Koszt: 20 zł.
3. H&M - bawełenka, "miętowa", bez ramiączek, taka, jak to się modnie mówi "bejsikowa" :)
Koszt: 20 zł.
* przypatrywałam się jej od początku letnich wyprzedaży, wiedziałam, że zejdzie poniżej 40 zł, więc cierpliwie czekałam, jak widać udało się:))
4. New Look - pierwsza w mej szafie MAXI dress, zakupiona w outlecie Niuluka we Władysławowie. Bez ramiączek, u góry lekko przeźroczysty metameria, a'la satynka, na dole jakiś melanż (słaba jestem w określeniu tego wzoru, ni to szlaczki, ni to ciapki - sama nie wiem - pomoże ktoś?)
Sięga do samiuśkiej ziemi.
Koszt: 30 zł.
___

Partia druga łupów to butki. Brak mi jeszcze jakiegoś rozwiązania na zimę, ale z uwagą przypatruję się ofertom:)

Cz. I - NO NAME :) czarne traktorki, "michałki", łapcioszki na deszcz, sznurowane, w ogóle nie w moim stylu, ale na starość mogę chcieć czegoś nowego, nieprawdaż?
Koszt: 39,90.
NO NAME 2 :) baletki, balerinki, w kolorze niud, camelowym, albo po prostu beżowym, czy kawy z mlekiem, z kokardką i złotym znaczkiem (do niczego mi nie potrzebnym) z przodu.
Koszt: 20 zł.

Cz. II. NO NAME - identyczne jak te niud, balerinki w kolorze czarnym.
Koszt: 20 zł
NO NAME 2 - zaskoczę Was - niud szpileczki, z platformą, tzw. peep toe (czyli z dziurką na żółwie:) - klasyczny model, w neutralnym kolorze, brakowało mi tego w mojej "kolekcji".
Koszt: 40 zł (po negocjacji ze sprzedawczynią).
 Zoom na szpile, z których chyba najbardziej się cieszę:))
 III - go sport - sportowe, zwykłe, klasyczne klapcągi - jako alternatywa dla japonek, od których bolą mnie przerwy między palcami. Na plażę, pod prysznic, będą w sam raz.
Cz. IV - New Look - outlet we Władku - zupełnie plastikowe sandałi, wykończone "diamencikami" fajnie błyszczącymi się w słońcu, kolor koralowy (może nie do końca widać to na fotce) fajnie zgrywa się z opalonymi stopami.
Koszt: 30 zł.
Więcej grzechów już nie pamiętam. Jestem dumna z siebie, że wszystko kupiłam w "atrakcyjnych" cenach - to cecha charakterystyczna łowczyni okazji, za jaką się uważam:)

Potraktujcie mój wpis z przymrużeniem oka, bo jak DA SIĘ zauważyć nie chcę, nigdy nie byłam i nie będę wkraczała w progi blogosfery modowymi wpisami. Nie chciałabym nikomu robić konkurencji :D

Dajcie znać, co Wy upolowałyście w sferze modowej, bo ileż można o kosmetykach:)

xoxo
eM.