No właśnie, czy to już butoholizm? Czy raczej modny ostatnio smart shopping?
Niedawno poszukiwałam złotych akcentów na imprezę urodzinową koleżanki o tematyce Gold&Black. Zupełnie przypadkowo zaszłam do sklepu Centro, w którym napisy informujące o wyprzedażach aż kuły w oczy. Czy to nie wystarczający powód, by zrobić drobne zakupy? Nie nastawiałam się na wiele, przecież mam buty, które mogę założyć, myślę... pójdę chociaż popatrzeć.
Jak się skończyło?
Para nr 1:
Para nr 2:
Para nr 3:
Łączny koszt tych zakupów to 72 zł. Czy to wystarczające usprawiedliwienie? Ja uważam, że jak najbardziej!:)
Wcześniej raz zdarzyło mi się zajrzeć do tego sklepu, jednak brokatowe szpilki za 79 zł na jedną noc, to raczej fanaberia, jednakże obniżka ceny o nawet 70% no to wiecie, długo mnie namawiać nie trzeba.
Baletki, balerinki - dobrze mieć wiele par, na każdą okazję, porę roku, w różnych kolorach. Niezastąpione gdy stópki już nie domagają.
Kopytka, a'la Lady Gaga, tak brzydkie, że aż śmieszne. Dziwny kształt na pewno wyróżni się z tłumu, jednak w kwestii wygody zachowują się jak klasyczne buty na koturnie.
No i szpile, które wczoraj miały swoją premierę. Megawygodne, obcas na pozór wysoki, lecz dzięki platformie jego wysokość nieodczuwalna.
Przy kolejnej wizycie połaszczyłam się jeszcze na "emu", takie błyszczące cichobiegi, na wysoki śnieg. Również kosztowały 24 zł.
Najbliższe zakupy butowe planuję dopiero na lato! Obiecuję:) A jeśli, któraś z Was szuka tanich
i wygodnych szpilek (mają nawet połówkowe rozmiary, z czego niezmiernie się cieszę) to polecić mogę ten sklep (o ile jest on w Twoim mieście), zwłaszcza teraz, póki trwają wyprzedaże;)
i wygodnych szpilek (mają nawet połówkowe rozmiary, z czego niezmiernie się cieszę) to polecić mogę ten sklep (o ile jest on w Twoim mieście), zwłaszcza teraz, póki trwają wyprzedaże;)
Lubicie odnajdywać perełki na wyprzedażach?
Miłej niedzieli.
Ściskam.
eM.



