Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomadki nude. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomadki nude. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 lipca 2012

Pod lupą pomadko-błyszczyki CELIA 602 i 603

Przyznam się szczerze, bez bicia, że kocham błyszczyki. Pomadki podobają mi się pod względem estetycznym. Ładne, zdobne puzdereczka, nic nie wycieka, bla bla bla... jednak, pod względem efektu jestem raczej błyszczykoholiczką.
Ostatnio jednak głośno się zrobiło wokół pomadek Celii.
Celia, to firma, która kojarzy mi się z dzieciństwem i podbieranymi po cichu kosmetykami mamie, czy babci z charakterystyczną gołą kobitką w logo.
W 2007 r. markę tę  odkupił koncern DAX Cosmetics, który stara się przywrócić jej świetność.
Ale nie o tym...
Na mojej łiszliście znalazła się jedna z pomadek serii NUDE (numerki zaczynające się na 600. - 6 kolorów),w kolorze 602 którą podejrzałam u jednej z vlogerek.  
Zapożyczając materiały ze strony producenta przestawię Wam wszystkie odcienie Pomadek - Błyszczyków Nude - z kolekcji subtelnych kolorów, jednak niestety nijak mają się one do rzeczywistości.  

W realu:
Choć miałam niemały problem udało mi się w końcu znaleźć miejsce, gdzie w moim mieście można zaopatrzyć się w te cuda.
Gdy zobaczyłam paletkę Celii z pomadkami oczka mi się zaświeciły. Wybrałam na początku kolor 603, parę dni później dokupiłam 602.

Jak pisze producent:
"Łączy najlepsze zalety pomadki błyszczyka. Nadaje ustom półtransparentny efekt i subtelny kolor. Posiada właściwości nawilżające i apetyczny winogronowy zapach".
 I co...?
Dawno nie byłam tak bardzo zadowolona z zainwestowania niecałych 10 zł w produkt kosmetyczny.
Zapach - boski - niby winogronowy, nie wyczuwam winogrona, tylko świeży, cudny zapaszek.
Konsystencja - niesamowicie delikatna, kremowa, niby pomadka, a jednak błyszczyk - szok!
Efekt - kolor na ustach wygląda doskonale. Produkt nie podkreśla suchych skórek, nie wysusza, nie rozmazuje się, nie lepi, subtelnie mieni się w słońcu.
Oczywiście nie obędzie się bez marudzenia. Wszystkie pozytywne aspekty, składają się na jeden ważny negatyw - delikatność pomadki, konsystencja i ta dwojakość (pomadko-błyszczyka) sprawiły, że w ciągu niecałego tygodnia uległa ona destrukcji, po prostu złamała mi się :( masakra. (mowa o numerze 603 - na zdjęciach widać zdezelowanie-przy malowaniu muszę być baaaaaardzo delikatna)
Nie wiem, czy to była moja wina, czy też źle się do niej "dobrałam" (choć nie szorowałam nią ust, tylko nakładałam zupełnie normalnie, nie wykręcając jej do granic możliwości).
Nie chcę się zniechęcać, bo wiem, że jest to produkt wart uwagi. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że po prostu ten typ tak ma :)

Nie mniej jednak polecam wypróbować ten wynalazek osobom lubującym się w takich delikatnych kolorkach, a także tym osobom, które tak jak ja bardziej sympatią darzą błyszczole.
Ogólna ocena 8/10.
Kolorystycznie zdobył me serce mój kaleki nr 603 (mam go na ustach w poprzednim poście (w pink włosach)).
Znacie te pomadki? Jaka jest Wasza opinia? A może polecicie koleżance jakąś inną firmę produkującą podobne pomadkobłyszczykowe dobrodziejstwa?
eM.