Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wałki magic leverag. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wałki magic leverag. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 listopada 2012

Loki anielicy, czyli papiloty magic leverag atakują...

Spore zainteresowanie wzbudziły moje nowe, kolorowe papiloty. Ich nazwa magic laverag znana jest ponoć nie od dziś. Widziałam je jakiś czas temu na allegro, skusiły mnie swą kolorystyką i nietuzinkowym kształtem, strukturą - szybko jednak o nich zapomniałam (czy Wy też tak macie, że znajdujecie milion różnych ciekawostek w sklepach internetowych, dodajecie do "obserwowanych", a potem puszczacie to w niepamięć?).
Gdy znalazłam je w sklepie z "taniościami" postanowiłam wypróbować, bo lubię takie babskie gadżety, a papiloty już nie jedne przerobiłam;)) Cena: 5.99 zł

W moim zestawie było 16 papilotów, 8 mniejszych, 8 większych, cztery kolory, z każdego po dwa. Dodatkowo był tam też patyko-haczyk, złożony z dwóch części, który pomaga zainstalować kręciołka na pasmach włosów.


Sztuczne tworzywo, a'la krateczka z gumkowatymi zakończeniami trzyma pasma włosów w ryzach.

Montaż

Wg przepisu na opakowaniu już 8-25 min. stworzy Nam bujną fryzurkę...


Ja, ażeby osiągnąć efekt widoczny na zdjęciach trzymałam je na włosach ok. 1h - przy czym uprzednio spryskałam je "jakąkolwiek" mgiełką, by podczas samowolnego wysychania nabierały papilotowego skrętu.
Sądzę, że  można przyspieszyć efekt powstania loków, przy pomocy ciepła suszarki.
Przy moich włosach - cienkich, szybkoschnących, podatnych na kręcenie się (oczywiście, zwykle wtedy, kiedy nie potrzeba) wałki te sprawdzają się.
Niestety fryzura taka "nie trwa" u mnie długo - nawet z megamocnym lakierem do włosów czupryna z godziny na godzinę prostuje się :( (z resztą, wtedy gdy mam ochotę na prostowanie, one nagle zaczynają się wywijać w różne strony - przewrotne, złośliwce ;/)
To, co nie podoba mi się przy tym patencie, to to, że te końcówki włosów tak odstają. Przy pierwszej aplikacji, bałam się, że po zdjęciu będzie to bardzo nieestetycznie wyglądać, ale jednak nie było tak źle.
Cała konstrukcja tych papilotów jest tak stworzona przez "chińskich naukowców", że loki bardzo dobrze, regularnie wręcz skręcają, będąc jakby odciskiem tego papilota (czy ktoś mnie w ogóle rozumie?)
Na pewno w przyszłości spróbuję nałożyć wałki na mokre włosy na noc - tak jak robiłam z tymi gąbkowymi papilotami. Nie omieszkam podzielić się z Wami odczuciami;)

Myślę, że mogę nazwać się gadżeciarą, lubię nowinki w tym Naszym babskim świecie. Produkt, o którym napisałam prawie, że esej, nie jest może niezbędny w damskiej kosmetyczce, jednak uważam, że jest doskonałym pomysłem na zrobienie INNEJ fryzury (o ile jesteś posiadaczką prostych włosów). Bez użycia ciepła/elektryczności możemy stworzyć fale, loczki, koczki, co dusza zapragnie:)
A Wy lubicie babskie gadżety kobiety? Często się ""lokujecie"?
eM.

P.S. Aha, jeszcze zapytanko do dziewcząt korzystających z lustrzanek - jaki obiektyw (tj. z jakimi parametrami) poleciłybyście do zdjęć takich właśnie na bloga (etykiety, zdjęcia z bliska) w rozsądnej cenie. Chodzi o sprzęt Canon, bądź inny kompatybilny z "body" tej firmy? Mój obiektyw uległ destrukcji, wspomagam się zapożyczonym, jednak chciałabym coś swojego.